Nowy numer 29/2021 Archiwum

Kawałek nieba w Rymaniu

− Chcemy żyć wiarą. Marzy nam się, żeby o Panu Bogu rozmawiać w sklepie, żeby witać się po chrześcijańsku, mijając się na ulicy – mówią mieszkańcy niewielkiej wiejskiej parafii. Zakasali „duchowe” rękawy i wzięli się do pracy.

Kilkadziesiąt osób w poniedziałkowy wieczór w wiejskim kościele to nieczęsty widok. W dodatku, choć Msza św. już się skończyła, nikt nie wychodzi. Mimo chłodu z uwagą słuchają nauki proboszcza, a potem świadectwa zaproszonego gościa.

– Nie za dużo dzisiaj osób było. Podczas modlitwy uzdrowienia było nas zdecydowanie więcej – Marcin Muszyński gasi nieco optymizm. Cieszy się jednak z obecności każdego z ciągle jeszcze nowych sąsiadów. Do rymańskiej parafii dołączył trzy lata temu. – W mieście byłem w dużej wspólnocie, więc mam trochę niedosyt. Ale także doświadczenie, że od małych rzeczy się zaczyna. Jeśli parę osób zacznie doświadczać Bożej obecności, krąg się powiększy, bo Bóg będzie przez nie działać – tłumaczy.

Właśnie po to są Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy Wiary. Wierni z Rymania zaprosili na nie swoich sąsiadów. – Kiedy parafianie mówią: chcemy czegoś więcej, to ja tylko mogę się cieszyć i dziękować, bo mobilizują mnie do pracy – przyznaje ks. Józef Ciupiński, od kilku miesięcy proboszcz rymańskiej parafii św. Szczepana. Zaproponowane przez parafialną grupę Odnowy w Duchu Świętym rekolekcje uznał za trafiony pomysł. – Rekolekcje mają ożywić całą wspólnotę. To istota tych 11 tygodni, żeby dążyć do dojrzałości wiary – wyjaśnia. – Rzeczywiście nie chodzi nam o to, by powiększać jedną grupę, ale by stworzyć przestrzeń, w której Pan Bóg będzie w nas działał, pobudzał do działania – mówi Beata Oleksiewicz, liderka grupy Gałązki Oliwne.

Poza codzienność

Spotykają się co tydzień od połowy lutego. Najpierw jest Msza św., potem nauka. Kaznodziejów zapraszają z okolicy, ale korzystają również z miejscowych sił proboszczowskich. Jest także świadectwo tego, jak konkretnie i namacalnie Bóg działa w życiu człowieka.

– Aż szkoda, że tak mało osób dzisiaj było! – mówi Alina Kornacka po wysłuchaniu historii Darka Dziemiańczyka. Mężczyzna odnalazł Boga dopiero po nieudanej próbie samobójczej, w wyniku której stracił obie nogi. – Mówienie o tym, co jest w moim życiu trudne, brudne, czym lepiej się nie chwalić, nie jest łatwe. Ale to chęć pokazania innym, jak wielkie rzeczy działa Pan Bóg. Dla tych, którzy słuchają, to umocnienie – dodaje z przekonaniem.

Zelatorka Żywego Różańca z pobliskiej Dębicy w parafialnych rekolekcjach widzi szansę. – Sporo osób żyje od−do. Skupieni na codziennych sprawach, nie szukają nic ponad to. Kiedy ogłaszaliśmy rekolekcje, w wielu oczach zobaczyłam błysk w oku. Dużo osób skorzystało z zaproszenia. Im dalej, tym trudniej, ale jestem pewna, że ziarno zapadło w serce i wykiełkuje – mówi. – I tego, że będziemy dzielić się swoimi refleksjami, też jestem pewna – dodaje, widząc, że mało kto decyduje się zostać na ostatni punkt programu. – Propozycja dzielenia się w grupach rzeczywiście wzbudziła popłoch – przyznaje ze śmiechem Beata. – To nowość, która sprawia dyskomfort. Ale my nie naciskamy, jeśli ktoś się nie czuje na siłach. Ważne, żeby przychodził, posłuchał konferencji, jeśli chce, skorzystał ze spowiedzi generalnej, modlił się o dary Ducha Świętego, uznał Jezusa za swojego Pana i Zbawiciela – tłumaczy liderka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama