Nowy numer 29/2021 Archiwum

Czy egoizm może być „eucharystyczny”?

Okazuje się, że tak, bowiem zło bardzo często ubiera się w pobożne szaty.

Co zrobić w obliczu dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej, która została wydana z powodu epidemii koronawirusa?

W komentarzach na temat obecnej sytuacji balansujemy pomiędzy dwiema skrajnościami.

Są tacy, którzy akcentują elementy nadprzyrodzone, lekceważąc jednak wymiar czysto naturalny epidemii. Przywołują przykłady sprzed wieków, kiedy poziom wiedzy na temat źródła zakażeń był inny, budując na tym pseudo-pobożne przykłady bohaterstwa. Inni na obecne wydarzenia patrzą jedynie po ludzku. Wydaje im się, że wszystko zależy tylko od naszej zapobiegliwości i wszechmogącej technologii.

Prawda natomiast bazuje na harmonijnym współistnieniu wiary i rozumu. Dopiero taka prawda prowadzi do autentycznego dobra, które wyraża się z kolei w konkretnej miłości. Przede wszystkim miłość!

Jak to się ma do dyspensy od obowiązku uczestnictwa we Mszy św. niedzielnej? Papież Franciszek wzywa nas, żebyśmy w czasie epidemii nie myśleli tylko o sobie. Nie chodzi tu jedynie o zwykłe codzienne czynności. Myślenie o sobie może też przybierać pobożne formy. Może być troską o własne zbawienie, która w rzeczywistości staje się rodzajem duchowego egoizmu. W kontekście Eucharystii może to wyglądać w ten sposób, że ktoś, kto źle się czuje, ma gorączkę, kaszle, uzna, że nie zrezygnuje z uczestnictwa w niedzielnej Mszy św., ponieważ ten udział jest mu bardzo potrzebny do duchowego umocnienia. Nie wyobraża sobie, żeby nie pójść z powodu „jakiejś tam choroby”, bo przecież: „Kto nie spożywa mojego Ciała i nie pije Krwi mojej...”. Nieważne, że mogę zarazić innych i sprawić, że będą mieli poważne kłopoty. Najważniejsze, żebym ja czuł się dobrze, także od strony duchowej.

Ktoś powie, że – owszem – miłość jest najważniejsza, ale przecież przykazanie miłości Boga jest przed przykazaniem miłości człowieka. W tym dylemacie z pomocą przychodzi nam św. Augustyn, który w genialny sposób wyjaśnia: „A więc pamiętajcie stale o tym, że macie miłować Boga i bliźniego: Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, a bliźniego jak siebie samego. O tym trzeba pamiętać, to rozważać, tego się trzymać, to czynić i wypełniać. Miłość Boga jest pierwsza w dziedzinie przykazania, a miłość bliźniego pierwsza w porządku wykonania” (z komentarza do Ewangelii wg św. Jana).

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama