Nowy numer 31/2021 Archiwum

Walczymy, choć nie pięściami

Koszalinianie odważyli się kilka miesięcy temu, teraz do stolicy diecezji dołączyło również jej południe. Kilkudziesięciu mężczyzn z różańcami w ręku przemierzało miasta, modląc się i dając świadectwo.

W Koszalinie pół setki panów wyruszyło po raz 4. główną ulicą miasta. – Modlę się za siebie, za bliskich i przede wszystkim za ten dziwny świat. Idziemy za Maryją. Modlić się można wszędzie, ale my dajemy świadectwo, że się nie wstydzimy naszej wiary. To wyraźny znak dla miasta, dla innych mężczyzn – mówi Jan Niewiarkiewicz, uczestnik koszalińskiego marszu, który przeszedł w sobotę głównym traktem miasta.

Po raz pierwszy na ulice wyszli też pilanie. Impuls wyszedł od salezjanów. – Jeśli będzie nas dwóch czy trzech, też pójdziemy. Nie oczekuję, że powstanie duża męska grupa, ale od czegoś trzeba zacząć. Zapraszamy mężczyzn do dania świadectwa publicznej modlitwy i podjęcia duchowego oręża, jakim jest Różaniec – deklarował na kilka dni przed wymarszem ks. Kazimierz Chudzicki, proboszcz parafii Świętej Rodziny w Pile. Widok w sobotni poranek zaskoczył nie tylko jego. – Mimo niepogody było nas prawie siedemdziesięciu. Zaczęliśmy Mszą św. i nabożeństwem przed Najświętszym Sakramentem z medytacją maryjną. Potem wyruszyliśmy spod krzyża misyjnego przy kościele do pomnika Jana Pawła II na pl. Zwycięstwa – relacjonuje salezjanin.

Takie przedsięwzięcia odbywają się już w kilkunastu polskich miastach. Męski Różaniec to zaproszenie do spełniania próśb Maryi, przekazanych w Fatimie. W pierwsze soboty miesiąca mężczyźni wychodzą na ulicę, by chronić bliskich, dawać świadectwo wiary i wynagradzać Niepokalanemu Sercu Maryi. To dopełnienie nabożeństw pierwszosobotnich. – Idąc śladem św. o. Maksymiliana Kolbego, który pisał, że musimy walczyć z szatanem, a naszymi kulami jest Różaniec, nie mam wątpliwości, że to prawdziwa męska broń – Adam Zgliński unosi w ręku różaniec. Ma ich ze sobą więcej, dla tych panów, którzy dopiero odkrywają modlitwę różańcową i nie mają własnych paciorków. Koledzy szybko okrzykują go zbrojmistrzem.

– Walczmy więc nie okrzykami, nie pięściami, ale duchową bronią. Można to robić przed Najświętszym Sakramentem, można w domu, ale można też na ulicy, gdzie deklarujemy zarazem, że jesteśmy prawdziwymi wojownikami Maryi – mówi mężczyzna. Jak podpowiadają ks. Kazimierzowi Chudzickiemu doświadczenia z innych miast, Męski Różaniec pierwsze chwalą… panie. – Żony, matki, córki, które widzą, jak pod jego wpływem ich najbliżsi się zmieniają. To pierwszy owoc tej męskiej modlitwy, ale wierzę, że będą następne – dodaje salezjanin, już teraz zapraszając panów na modlitwę w pierwszą sobotę kwietnia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama