Nowy numer 31/2021 Archiwum

Pozwolić Bogu zwyciężać

Pielgrzymkę pokutną na Górę Chełmską wypraszającą ustanie zagrożenia koronawirusem wsparł bp Krzysztof Włodarczyk.

Spontaniczna pielgrzymka pokutna, zainicjowana przez koszaliniankę Iwonę Tęczę, zgromadziła późnym wieczorem 11 marca u podnóża Góry Chełmskiej grupę 15 osób, które ze świecami w dłoniach i modlitwą różańcową na ustach ruszyły na Górę Chełmską, gdzie w sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej – już w większej, 30-osobowej grupie – sprawowano Mszę św., odmówiono Koronkę do Miłosierdzia Bożego, odśpiewano Apel Jasnogórski i suplikację. A to wszystko w duchowej łączności z tymi, którzy w różnych miejscach Polski podjęli o tej porze podobne inicjatywy.

Do koszalińskich pielgrzymów dołączyli bp Krzysztof Włodarczyk, ks. Kazimierz Klawczyński, kapelan sanktuarium, oraz ks. Piotr Kozłowski, wikariusz parafii pw. Ducha Świętego w Koszalinie.

Wróciłam na szlak

Inicjatorka pielgrzymki, Iwona Tęcza, od kilku dni odbywała tą trasą pielgrzymki pokutne, ale samotnie. – Był czas, że często chodziłam na Górę Chełmską w intencji wynagradzającej czy błagalnej. Kiedy zaczęłam wnikać w historię Góry Chełmskiej, dowiedziałam się, że już bł. Dorota z Mątowów wędrowała po tych pokutniczych szlakach, zresztą wielu ludzi, właśnie w pokucie, przybywało z miejsc odległych o tysiące kilometrów na naszą Górę Chełmską. To mnie bardzo poruszyło: mamy takie niezwykłe miejsce pokutne i warto to wykorzystać. Dlatego teraz wróciłam na ten szlak.

Głównym celem pielgrzymki pokutnej jest przebłaganie Boga za grzechy ludzi i prośba o oddalenie pandemii koronawirusa. Pani Iwonie brakowało wymiaru wspólnotowego jej pielgrzymowania. Stąd pomysł, by zaprosić innych. Zrobiła to, rozsyłając SMS-y. – Chciałam, żeby poszły ze mną chociaż dwie, trzy osoby. Mamy przecież za co wynagradzać Bogu, widzimy, co się dzieje na świecie.

Początkowo nie było odzewu. Ostatecznie dołączyli do niej inni, w tym również bp Krzysztof Włodarczyk.

– Cieszę się z tej oddolnej akcji, tym bardziej że początkowo myślałem, że będę mógł do niej dołączyć tylko duchowo. Dziś okazało się, że mogę być też osobiście – powiedział biskup. – To wielka radość, gdy ludzie z autentycznego poruszenia serca i kierując się wiarą, inicjują tego typu gesty modlitewne.

Biskup Włodarczyk zauważa, że na widok zagrożenia rodzi się w człowieku pytanie „do kogóż pójdziemy?”. Według hierarchy należy więc zachować roztropność w obliczu epidemii, jak również przestrzegać zaleceń właściwych służb, ale nie można przy tym, wpadając w panikę, porzucić tego, co najważniejsze. – Nie możemy chować się w lęku o życie, nie możemy schodzić z pola walki duchowej. W momencie takiego zagrożenia, w jakim się znajdujemy, modlitwa i pokuta są właśnie wejściem na pole walki, by pozwolić Bogu zwyciężać. On potrzebuje takich wojowników.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama