Nowy numer 31/2021 Archiwum

Wirus przeminie, dobro pozostanie

Jak przeżyć izolację, samotność i… transmisję Mszy św. w telewizji, podpowiada ks. Krzysztof Sendecki, dyrektor hospicjum Caritas w Darłowie.

Katarzyna Matejek: Pandemia nas zaskoczyła. Nie wiemy, jak się zachować nie tylko w kwestii życia zawodowego czy towarzyskiego, ale też praktykowania wiary. Jak na przykład dobrze przeżyć Mszę Świętą w domu, przed odbiornikiem telewizyjnym czy radiowym?

Ks. Krzysztof Sendecki: Kiedy rozmawiam z naszymi chorymi o tym, jak przeżyć Mszę przed telewizorem, to pojawia się podstawowa kwestia, jak zachować świadomość tego, że nawet jeśli pozostaje się w domu, we własnym łóżku, to jednak jest się w kościele. Na przykład ktoś siedzi w czasie transmisji Mszy św. przed ekranem i przychodzą mu myśli: „może przejrzę gazetę”, „zadzwonię do sąsiadki”, „wypiję kawę”. A tu trzeba przeżyć Mszę jak w kościele czy kaplicy, włącznie z przygotowaniem duchowym do liturgii, z wykonywaniem gestów liturgicznych, a ci którzy są w stanie – z klękaniem. To nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli przed chwilą oglądało się w tej samej telewizji jakieś głupoty.

Jakie priorytety w praktykowaniu wiary chrześcijańskiej powinni zachować wierni, którzy poddani są poważnym ograniczeniom?

Ważne jest postawienie akcentu na trzy sprawy: modlitwę, post i rozum. Modlitwę do Boga o uchronienie od zarazy, post polegający także na wyrzeczeniu cielesnym, gdy trzeba się wyrzec spotkań, podtrzymywania relacji czy w ogóle potrzeby wychodzenia do różnych miejsc. I wreszcie rozum, który jest nam dany, żebyśmy nie lekceważyli zagrożenia, a także po to, byśmy wspierali i modlili się za ludzi, którzy stają na czele społeczeństwa – by podejmowali właściwe decyzje.

Papież Franciszek w orędziu na tegoroczny Wielki Post zachęca, by spojrzeć na ten okres jako czas łaski i nie dać mu przeminąć daremnie „w zarozumiałym złudzeniu, że to my jesteśmy panami czasów i sposobów naszego nawrócenia ku Bogu”.

Niewątpliwie został nam dany czas łaski, dla wielu może ostatni. Zamknięcie się w domu to poniekąd zamknięcie się w ewangelicznej izdebce, w której jest miejsce na to, by naprawdę spotkać się z Bogiem. Dlatego na tę sytuację, którą narzuca nam epidemia, nie należy patrzeć z rozpaczą, lecz z nadzieją, że może ten czas pomoże nam odkryć coś nowego, coś pięknego w sobie, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy.

Społeczna kwarantanna to zarazem egzamin dla rodzin, które z konieczności muszą więcej przebywać w swoich domach, razem od rana do nocy...

To być może nie będzie proste. Dlatego cnotą, którą warto w sobie w tym czasie ćwiczyć, jest cierpliwość. Ale niewątpliwie jest to łaska – przebywanie z osobami, które kochamy. Zmieniamy więc trochę przyzwyczajenia, kierunki: idziemy do tych, którzy są najważniejsi, najbliżsi. To jest wymiar miłości i warto ją wyznać, jeśli nie słowami, to właśnie tym gestem przebywania razem.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama