GN 30/2021 Archiwum

Znak pustego kościoła

Tegoroczny Wielki Post jest wyjątkowy. Do znaku pustego grobu przygotowuje nas znak pustego kościoła, widziany w dodatku najczęściej na ekranie.

Pusty grób, którego symboliczne przedstawienie możemy zobaczyć w świątyniach od Wielkanocy, jest dla mnie znakiem kipiącym nadzieją. Oto bowiem miejsce, w którym wszystko miało się skończyć, przekształca się w scenerię nowego początku. Grób - przestrzeń śmierci, staje się świadkiem zmartwychwstania. Tam, gdzie wcześniej zapadła ciemność, teraz rozbłyska najjaśniejsze światło. To samo miejsce, a jaka przemiana. Nie ma bowiem takiej ciemności, której Zmartwychwstały nie byłby w stanie rozświetlić. Również każdy grzech, który jest zejściem do grobu, może Jego mocą stać się nowym początkiem. Dlatego pustka Bożego grobu kipi nadzieją.

Czym natomiast jest pustka kościołów w czasie pandemii? W ostatnich dniach, z uwzględnieniem wszelkich zaleceń sanitarnych, w wielu miejscach odbyły się kolejne pogrzeby dzieci utraconych. Wielokrotnie miałem okazję rozmawiać z rodzicami, którzy utracili swoje dzieci. Ból i tęsknota - to słowa najbardziej pasujące do takiej sytuacji. Pustka matczynego łona boleśnie krzyczy z miłości i tęsknoty za dzieckiem, które miało być, ale go nie ma.

Puste świątynie, pusty plac św. Piotra, to bolesny krzyk Kościoła, naszej Matki - krzyk miłości i tęsknoty za nami, którzy czasami ją opuszczamy. Obserwując przez ostatnich 30 lat stopniowy spadek liczby uczęszczających na Mszę św. niedzielą, mówiliśmy o pustoszejących kościołach. Teraz możemy zobaczyć swoistą fotografię tego, do czego ten proces mógłby doprowadzić - ku zmartwieniu jednych, ale i ku uciesze innych. To jednak nie jest fotografia upadku, ale przejmujący obraz Bożego Serca zbolałego z powodu utraty swoich umiłowanych. W tym sensie ten znak jest nam dany, abyśmy go dobrze odczytali.

Taką bowiem pustkę powoduje utrata. Taki ból w Sercu samego Boga pojawia się, gdy choćby jedno Jego umiłowane dziecko nie może się narodzić dla wieczności. Jest tak wiele rzeczy, które sprawiają, że w łonie Kościoła, naszej Matki, powstaje pustka z powodu braku mnie, czy też - może lepiej powiedzieć - mojego braku.

Zawsze bardzo mnie dotykały słowa św. Pawła, który samego siebie nazwał "poronionym płodem" (1Kor 15, 8), opisując w ten sposób swoje życie przed nawróceniem, które powodowało nieznajdującą ukojenia pustkę w sercu samego Boga.

Jednak znak pustego kościoła prowadzi nas do znaku pustego grobu, w którym aż kipi od nadziei. Bo ta pustka w przedziwny sposób jest odwracalna. Trzeba jednak pamiętać o tym, że ona wcale nie musi zakończyć się wraz z ustaniem szerzącej się pandemii. To zależy od tego, czy znak okaże się czytelny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama