Nowy numer 21/2020 Archiwum

Błogosławiona nieumiejętność

Znajomy zapytał: "Staram się być posłuszny temu, co mówią lekarze i biskupi, ale po prostu nie potrafię uczestniczyć w Eucharystii online. Czy ja jestem normalny?".

Niektórzy mówią, że "po koronawirusie" świat nie będzie już taki sam. Inni dodają, że taki sam nie będzie także Kościół. Jest w tym na pewno wiele prawdy. Na naszych oczach dokonuje się np. nieco wymuszona i mocno przyśpieszona, ale jednak autentyczna cyfrowa (r)ewolucja. Nie omija ona także Kościoła.

Ta (r)ewolucja ma swoje plusy i jest nam potrzebna, na szczęście jednak nie wszystko się jej podda. Stworzenie wspólnoty w pełnym tego słowa znaczeniu nadal nie będzie możliwe online, ponieważ tą drogą nie jest możliwe pełnowymiarowe spotkanie z drugim człowiekiem. Choćby nie wiem jak bardzo "HD" i "live" był obraz na monitorze, będzie on tylko odzwierciedleniem rzeczywistości. Kościół-WWW nie zastąpi więc Kościoła-Communio, dlatego także udzielanie sakramentów drogą światłowodową nie będzie mogło mieć miejsca.

To, co dzieje się obecnie w Kościele, czyli jego swoista częściowa emigracja do sieci, nie jest alternatywną wersją rzeczywistości. Jest raczej próbą odnalezienia się w sytuacji awaryjnej. Bóg nadal zaprasza nas na prawdziwą ucztę, ale z powodu pewnych poważnych problemów chwilowo musi nam zostać podłączona kroplówka. Kroplówka nie może zastąpić uczty. Jej celem jest pomoc w przeżyciu, kiedy normalne odżywianie nie jest możliwe.

To normalne, że odczuwamy niedosyt, że jest nam źle i niewygodnie z kroplówką. Jedni tego dyskomfortu doświadczają bardziej, inni mniej. Nie chodzi tu nawet o samo odczuwanie, ale o świadomość, że do kroplówki nie warto się przyzwyczajać; że prawdziwie zastawiony stół eucharystyczny czeka i w końcu znów do niego zasiądziemy.

Nie potrafisz "uczestniczyć" w Eucharystii online? To dobrze. Pamiętaj jednak, że dzięki temu możesz przetrwać. Potrafisz "uczestniczyć" w Eucharystii online? Też dobrze. Pamiętaj jednak, że chodzi o coś więcej niż o przetrwanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • CSOG
    07.04.2020 16:14
    Live w HD – odarci ze smaku życia.

    Termin wysoka rozdzielczość rozumiany dosłownie, tak dobrze przystaje do aktualnej sytuacji. Zostaliśmy rozproszeni, rozdzieleni coraz bardziej i dalej. Tyle tylko, że termin ten swoim sednem ma wskazywać na hi, czyli jakość zdefiniowaną jako wysoką. O tą wysoką jakość w rozproszeniu, rozdzieleniu, oddaleniu jakby trochę trudno. Zwłaszcza w live, czyli w życiu.
    Naprawdę dobre wino podane dożylnie jako kroplówka. Tak można by porównać próbę przeniesienia życia w sferę najlepszej jakości cyfrowego połączenia on-line. Świat jednak próbował. Zakupy on- line, z wszelkimi udogodnieniami, z dostawą do drzwi i możliwością zwrotu bez podawania przyczyn. Kultura on-line, bez wychodzenia z domu do kina, teatru, czy opery, bez biletów, na kliknięcie. Zwiedzanie świata w 3D. Nawet fizyczne relacje damsko męskie, właściwe małżeńskiej (i nie tylko) alkowie, określane jako seks, sprowadzone wyłącznie do patrzenia, podglądania, w których w zasadzie dotknąć można wyłącznie siebie i to najlepiej się uszczypnąć, żeby móc poczuć, czy jeszcze się żyje naprawdę. I cały ten erzac nagle został poddany weryfikacji, testowi na możliwość stanowienia alternatywnej rzeczywistości. Na chwilę tak, na dłużej nie. I to w skrócie powinno wystarczyć do zwrócenia naszej uwagi na pewne procesy pełzające w zupełnie nieprawidłową stronę, zwłaszcza jeżeli posuwają się za daleko, za często i za gęsto. 3D w HD nie oferuje smaku, zapachu, ciepła, wrażeń dotykowych i wielu innych zmysłowych uciech i przyjemności, próbując sprowadzić rzeczywistość do iluzorycznego zobrazowania. To w zasadzie tylko nieudolna próba audio wizualnego opisu rzeczywistości.
    Jednak zmiany jakie mogą dotknąć kościół, ten rozumiany jako zgromadzenie wiernych, możliwe, że jeszcze nie wysunęły się na pierwszy plan naszych przewidywań, domniemań i często przepełnionych obawami rokowań.
    Rozproszenie z jednoczesną izolacją dotykające często genomu wręcz alienacji, z konieczności przekierowało naszą uwagę z wspólnotowego obrzędu na indywidualną osobową relację. Przyzwyczajonym do częstszych i dłuższych indywidualnych adoracji, do praktyki medytacji, do rzetelnego i wyczerpującego rachunku sumienia i szczerego żalu za grzechy i do obowiązku codziennej modlitwy, to krótkie czknięcie przerwy, w zasadzie nie powinno zaszkodzić. Może jedynie wzbudzić pewien rodzaj tęsknoty, za tym, co w zasadzie dopełniało ich życie duchowe, czyli komunię agape. Miłość przeżywana solo, w pojedynkę ,to pozór podobny do biesiadnej uczty celebrowanej w samotności.
    Pozostaje clou czyli sedno. Jak Kościół zechce zagospodarować nowe doświadczenie indywidualnej głębszej relacji z Bogiem u tych, którzy dopiero w tej sytuacji odkryli to doświadczenie? Czy zechce wykorzystać sytuację, jako szansę ustawienia właściwego wektora, kierującego wspólnotowy obrzęd religijny na drogę do osobistej relacji i jednocześnie zachować osobistą głęboką relację, jako funkcję, którą najpełniej można zrealizować i wyrazić dopiero w wylaniu jej na dopełniający obszar wspólnej uczty?
    Rewolucyjnych zmian jakich można się spodziewać a nawet oczekiwać, jako skutków wymuszonego pandemią eksperymentu przeniesienia życia i żywego spotkania do odrealnionej przestrzeni wirtualnej nie upatrywałbym w lękach o to, że Bóg nie poradzi sobie z sytuacją i nie zdoła zachować Kościoła. Wolałbym patrzeć w przyszłość dostrzegając, że teraźniejszość zaoferowała nam właśnie jedyną w swoim rodzaju szansę wyprostowania pewnych torów, po których poruszamy się w naszych poszukiwaniach zbliżenia do Boga. Z pewnością kluczem takiego tematu nie jest wyłącznie króciutka przygoda obrządku z medialną relacją, która zapewne w konsekwencjach nie będzie miała większego znaczenia. Samo słodkie, czyli to na czym powinno nam zależeć najbardziej, naprawdę może leżeć gdzieś po za dotychczasowym obszarem naszych zainteresowań , naszych obaw czy ogólnie naszej uwagi.
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama