Nowy numer 32/2020 Archiwum

Tylko jedno słowo: czekamy!

Już 23 maja w bazylice kołobrzeskiej odbędą się święcenia prezbiteratu. Diecezja wzbogaci się o dwóch nowych kapłanów. Kim są przyszli neoprezbiterzy?

Ks. Wojciech Parfianowicz: Jak to się stało, że wybraliście drogę powołania kapłańskiego?

Dk. Krzysztof Szumilas: Przyjeżdżałem na rekolekcje do seminarium. Odkryłem, że taki był plan Pana Boga dla mnie. Ja się na niego po prostu zgodziłem. Zrozumiałem, że mój plan na życie to nie wszystko. Dk. Dawid Rak: Zawsze chciałem pomagać ludziom, być przy nich. Dlatego myśl o kapłaństwie była ze mną od dawna. Jednak po maturze poszedłem na studia politologiczne połączone z pracą socjalną. Później miałem plany założenia serwisu komputerowego, bo zawsze interesowałem się informatyką. Te plany nie wyszły i wróciła myśl o kapłaństwie. Pan Bóg w odpowiednim momencie zapukał, a ja postanowiłem odpowiedzieć.

Wstąpienie do seminarium nie musi oznaczać prostej drogi ku kapłaństwu. Bywa, że pojawiają się kryzysy. Mieliście takie momenty zawahania?

K.SZ.: Po dwóch latach formacji odszedłem i rozpocząłem studia z mojej ukochanej matematyki. Pojawił się w moim sercu jakiś niewyobrażalny smutek. Sądziłem, że kapłaństwo nie było dla mnie, że tę drogę ktoś mi wmówił. Popełniłem wtedy błąd, ponieważ przestałem się gorliwie modlić. Moja więź z Bogiem osłabła. Teraz wiem, że w takich momentach trzeba jeszcze bardziej do Niego przylgnąć. Jednak mimo wszystko decyzja o odejściu pomogła mi bardziej odkryć, że kapłaństwo jest moją drogą. D.R.: W seminarium odbywają się rekolekcje dla rodzin, przy których pomagają klerycy. Podczas takich rekolekcji odkryłem, że można też pięknie żyć w rodzinie. Kiedy zobaczyłem, jak ci ludzie walczyli o Pana Boga i o siebie nawzajem, to pomyślałem, że też bym tak chciał. Szybko zrozumiałem jednak, że można być pięknie przy rodzinach także jako kapłan. Nie myślałem więc, żeby odejść, ale w pewnym momencie wiedziałem, że jeszcze nie byłem gotowy na kapłaństwo, dlatego poszedłem na roczny urlop dziekański. Wtedy moje powołanie ugruntowało się.

Niedługo rozpoczynacie pracę w diecezji. Macie już jakieś plany na pierwsze miesiące posługi? Jest coś, czego się obawiacie?

K.SZ.: Nie mam wielkich planów. Przy ustalaniu święceń i prymicji przekonałem się, że wszystko może zmienić się w jednym momencie. Obawy oczywiście są, ponieważ znajdujemy się w trudnej sytuacji. Jest mniej ludzi w kościele, a nauczanie w szkole może nadal będzie zdalne, kiedy rozpocznę pracę katechetyczną. W czasie formacji nauczyłem się jednak, że czasami boimy się na wyrost. Oddaję to wszystko Panu Bogu. Skoro On chce, żebym poszedł w kapłaństwo w takim świecie, jaki jest dzisiaj, to On się o mnie zatroszczy. D.R.: Planuję uczyć się bycia księdzem. Co do obaw, pewnie mają je też ludzie wstępujący w związek małżeński. W pewnym sensie czeka nas jakaś niewiadoma. Mam natomiast ogromne zaufanie do Pana Boga. Wiem, że On będzie ze mną.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama