Nowy numer 43/2020 Archiwum

Mimo że daleko, to jednak blisko

Chrześcijańska formacja najmłodszych nie musi zamierać. Oazowicze chętnie spotykają się „na kamerkach”.

Odwołane pielgrzymki, rekolekcje, imprezy religijne. Pojawia się obawa, czy najmłodsze pokolenie powróci do parafii, gdy zakończy się społeczna kwarantanna. Jednym ze sposobów radzenia sobie z problemem jest utrzymanie kontaktu z grupą duszpasterską. Udaje się to członkom Oazy Dzieci Bożych przy parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Koszalinie. To grupa, która działa od 2014 roku. Początkowo gromadziła 11 dzieci, głównie młodsze rodzeństwo starszych oazowiczów. Obecnie liczy 25–30 osób z Koszalina i okolic. Te liczby pokazują, jak potrzebne i oczekiwane przez dzieci jest to oazowe dzieło. Dzięki niemu najmłodsi nie tylko korzystają tu z formacji chrześcijańskiej, ale też tworzą wartościowe więzi, uczestniczą w rekolekcjach wyjazdowych, wycieczkach i wielu atrakcjach.

Piękno wspólnoty

Szkoda byłoby to zaprzepaścić. Żeby tak się nie stało, po Wielkanocy, gdy z powodu pandemii formacja oazowa została przerwana, animatorzy zaczęli nagrywać filmiki z katechezą i modlitwą dla oazowiczów. Ich zaś poprosili o przysłanie swoich zdjęć z własnoręcznie wykonanym napisem „Jezus żyje”. Pomysł się spodobał i od razu było wiadomo, że oazowicze chcą czegoś więcej. Tak zrodziły się spotkania oazowe „na kamerkach”, za pośrednictwem łączy internetowych, gdy na ekranie widzą się i słyszą wszyscy uczestnicy.

Pierwsze spotkanie było rozmową o tym, jak każdemu mija czas izolacji, kolejne – realizacją rocznej formacji zgodnie z konspektami Ruchu Światło–Życie. Oczywiście po typowo formacyjnej części dzieci przedłużają rozmowy, żeby pobyć ze sobą, podobnie jak to było w salce parafialnej.

– Spotkanie „na kamerkach” umacnia nas w budowaniu wspólnoty i daje radość z zobaczenia się nawzajem – mówi Michał Koźma, odpowiedzialny za ODB. – Pokazuje, że mimo przeciwności można realizować program formacyjny. Za pomocą nowych technologii da się robić wiele wspaniałych rzeczy – dodaje. Wskazuje też, że dużą rolę w realizacji internetowej formacji odgrywają rodzice. – Zawsze możemy na nich liczyć, ale teraz ich zaangażowanie, żeby dzieci mogły dołączyć do grupy w internecie, jest bardzo widoczne i budujące.

Jak mówią oazowiczki Gabrysia i Marysia, doświadczenie spotykania się online jest dziwne, ale fajne. – Ważne, że możemy zobaczyć swoich przyjaciół, wygadać się, pośmiać, ponarzekać. Pandemia zawiesiła szkołę, oazę, udział w Eucharystii, spotkania z rodziną i przyjaciółmi, zabawy na podwórku, ale jak widać, można trwać wspólnie na modlitwie i przy słowie Bożym.

Dla 12-letniej Oli spotkania online są sposobem na pogłębienie relacji z Bogiem i doświadczenie piękna wspólnoty. I… dobrą odskocznią od codzienności w domu.

Natomiast dla Marysi są tym ważniejsze, że przesunięto termin jej I Komunii Świętej. – Nie martwię się tym, bo może przez to wszystko jeszcze bardziej poznam Pana Jezusa i zbliżę się do Niego – mówi 10-latka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama