Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kołobrzeska tajemnica rozwikłana?

Choć był wybitnym dyplomatą i doradcą polskich władców, a z jego pogrzebem wiąże się niemały skandal, dzisiaj mało kto pamięta Macieja von Krockowa.

Niemal w przededniu 345. rocznicy jego pogrzebu przeprowadzono badania rzucające nieco światła na tę postać.

Zapomniany dyplomata

W swojej epoce był człowiekiem wybitnym. Pochodzący ze znamienitego rodu Krokowskich dyplomata był zaufanym książąt pomorskich, reprezentował interesy Korony podczas rokowań pokojowych kończących krwawą wojnę trzydziestoletnią, cieszył się zaufaniem polskich władców, służył dworowi brandenburskiemu. Zabiegali o niego Duńczycy, książę meklemburski zaproponował mu objęcie urzędu kanclerza. Odmówił wszystkim i wybrał Kołobrzeg. Tu stanął na czele sądu, a w uznaniu zasług otrzymał tytuł honorowego proboszcza kołobrzeskiej kolegiaty. Wydawać być się mogło, że tak nietuzinkowa postać będzie zajmować poczesne miejsce w pamięci współczesnych kołobrzeżan. Tymczasem jego imię zaginęło w mrokach przeszłości tak bardzo, że nawet miejsce spoczynku jego doczesnych szczątków budziło wątpliwości!

Przeprowadzone ostatnio pomiary uchyliły nieco rąbka tajemnicy i przywołały na nowo postać Macieja von Krockowa. – Badania georadarowe potwierdziły obecność zachowanych elementów mających typowy charakter dla krypt grobowych. Pośrednio może to wskazywać, że rzeczywiście w tym kościele pochówek jest zachowany. Wskazują na to także dane historyczne. Wydaje się więc, że udało się wyjaśnić jedną z kołobrzeskich zagadek i rzucić nowe światło na tę sprawę – przyznaje dr hab. Andrzej Ossowski. Kierownik Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie wziął udział w badaniach przeprowadzonych w kościele rektoralnym pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Kołobrzegu, mających na celu potwierdzenie informacji, że to właśnie ta świątynia jest miejscem spoczynku dyplomaty.

Rozpalona ciekawość

Zaczęło się od jednego przypadkowego zdania. – Cztery lata temu trafiłem na artykuł dr. Roberta Dziemby poświęcony kołobrzeskim czarownicom i płonącym stosom. Wspomniał o „fanatycznym pastorze” z kołobrzeskiej kolegiaty, który mocno zwalczał domniemane czary. Autor napisał również, że ów pastor, Johann Colberg, zasłynął również z odmówienia pochówku w kolegiacie Macieja Krockow-Krokowskiego. W wyniku tego dyplomata spoczął w naszym kościele. To było jedno zdanie, ale rozpaliło ciekawość – opowiada ks. Piotr Zieliński, dyrektor Domu Księży Emerytów i niestrudzony zbieracz historii związanych z kościołem, który dzisiaj służy księżom seniorom.

Maciejowi von Krockowowi pomogła pandemia. A właściwie związane z kwarantanną społeczną zamrożenie. – Robert Dziemba jest nie tylko dziennikarzem i historykiem, ale również organistą, który zna się na instrumentach. Mając nieco więcej czasu, zajął się społecznie remontem naszych organów. Przy okazji wrócił temat dyplomaty i możliwości zweryfikowania posiadanych informacji – dodaje ks. Zieliński.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama