Nowy numer 49/2020 Archiwum

Ryczące maszyny przywiozły pątników

A razem z nimi powiew powrotu do normalności. Pojawienie się kilkuset pielgrzymów w diecezjalnym sanktuarium to pierwszy objaw łagodzenia restrykcji sanitarnych.

Motocykliści zjechali się z całej diecezji, a także spoza jej granic. – Będzie tu chyba z tysiąc maszyn – mówi Eugeniusz Nowacki, prezes Bractwa Miłośników Motocykli „Pancerny”, i z radością obejmuje wzrokiem przysanktuaryjne błonia, na których zrobiło się czarno od skór i kasków. Z frekwencji cieszy się tym bardziej, że losy V Pielgrzymki Motocyklistów ważyły się niemal do ostatniej chwili.

– Rozpoczęcie sezonu na Mszy św. w Suliszewie było chyba najsmutniejszym wydarzeniem, w jakim uczestniczyłem. Było nas tylko kilka osób. Nie traciliśmy jednak nadziei, że uda się nam spotkać w Skrzatuszu i razem prosić Pana Boga o to, by nad nami czuwał – mówi prezes złocienieckiego bractwa, które zaprosiło miłośników dwóch kółek na wspólną modlitwę do Skrzatusza. – To dla nas ważne. Wsiadając na siodełka, zabieramy Matkę Boską ze sobą. Dajemy świadectwo naszej wiary także blachami, które przypinamy do naszych skór – dodaje, demonstrując przypinkę wykonaną specjalnie z okazji piątej pielgrzymki do Skrzatusza.

Kierunek: zbawienie

Motocykliści przyjechali, żeby w sanktuarium MB Bolesnej prosić o błogosławieństwo na dobrą drogę i dobre życie. – Ci ludzie chcą rozpoczynać i kończyć sezon z Panem Bogiem, jeździć z Nim po drogach. Ich obecność potwierdza, że z motorowego siodełka można też dawać świadectwo wiary – przyznaje ks. Dariusz Mazepa, członek kapłańskiego klubu motocyklowego God’s Guards. – A nam, księżom, bywa łatwiej na motorze dotrzeć do środowisk, do których pewnie inaczej nie udałoby się trafić – dodaje cieszeniewski proboszcz, duszpasterzujący również z siodełka Hondy NC 750.

O tym, że motor także może być pomocny w drodze do zbawienia, przypomniał pielgrzymom bp Krzysztof Włodarczyk, który przewodniczył Mszy św. w sanktuarium i pobłogosławił zaparkowane pod jego murami maszyny. – Jest taki grecki termin kalokagatia, związany ze sportem. Chodzi o równomierny rozwój ciała i ducha. Temu też służy nasze spotkanie. To wasza troska o to, by pasji towarzyszył rozwój duchowy – mówił do motocyklistów bp Krzysztof Włodarczyk, również miłośnik dwóch kółek i honorowy członek BMM „Pancerny”. – Nasze życie to igrzyska – ciągle zmagamy się z przeciwnościami, głównie z grzechem. Wieńcem laurowym jest natomiast zbawienie. Jeżeli startujesz w zawodach i przerywasz w połowie, nie możesz liczyć na medal. Dlatego tak ważne jest, żeby trwać do końca. Przyjechaliśmy prosić, żeby Pan Bóg nas wzmocnił. Zawierzamy Mu kierunek naszego życia: zbawienie – przypomniał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama