Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kaszubi na Świętej Górze

Nie zawiedli. Przyjechali, żeby uczcić Panią Pomorza. Choć dużo skromniej niż w poprzednich latach, bez procesji i tańczących obrazów, ale z gorącą wiarą.

Odbywające się od sześciu lat polanowskie odpusty nawiązują do tradycji kaszubskiego Pomorza. – Jesteśmy w centrum historycznej Kaszubszczyzny – powtarza niestrudzenie o. Janusz Jędryszek. – Kaszuby ciągnęły się od Gdańska do bram Rostoku – dodaje, cytując słowa kaszubskiego hymnu, wyrytego na jednym z pamiątkowych głazów umieszczonych na Świętej Górze.

Tradycja to duma

Do tej prawdy gospodarzowi franciszkańskiej pustelni udało się przekonać nie tylko miejscowych. – Tak, dla Kaszubów jest to już oczywiste. Czujemy się tu u siebie, dlatego wracamy – przyznaje ze śmiechem Ida Czaja, która na kaszubski odpust przyjeżdża z Brodnicy Górnej każdego roku.

– W poprzednich latach tańczyliśmy tutaj z obrazem. Teraz, z powodu pandemii, obraz został w kolegiacie w Kartuzach, ale nas nie mogło zabraknąć – kiwają głowami Elżbieta Kowalewska i Weronika Wenta. Przyznają, że dla nich zakładanie pięknie haftowanych strojów i podtrzymywanie rodzinnych tradycji to powód do dumy. Cieszą się, że powoli tworzy się moda na wracanie do korzeni. – Dawniej rodzina w Warszawie strofowała, kiedy wymknęło się np. kaszubskie „jo”, bo to od razu słychać, że się przyjechało z prowincji. Teraz proszą, żebym coś po kaszubsku powiedziała, bo takie odkrywanie korzeni staje się modne. Ale to dobra moda – śmieje się pani Ela.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama