Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kościół pachnący ziołami

Soczysta mięta, delikatne chabry, pachnąca szałwia. Jedne splecione w mieszczące się na dłoni wianki, inne − w przewiązane wstążeczką bukieciki. Choć oktawa Bożego Ciała zniknęła z kalendarza ponad sześć dekad temu, w niektórych parafiach przetrwał zwyczaj święcenia wianków.

− Zatyka się je za obrazami świętych, nad oknami i w stodole. W polskiej tradycji wierzy się, że zarówno poświęcone ziele z wianków, jak i brzozowe gałązki, które bierzemy z ołtarzy podczas procesji Bożego Ciała, mają uchronić przed uderzeniami pioruna, burzą, pożarem, gradobiciem i szkodnikami na polach. Wianek przechowywany jest przez cały rok, nie wolno go wyrzucić, po roku można go spalić – tłumaczy Beata Oleksiewicz z parafii św. Szczepana w Rymaniu, gdzie zwyczaj błogosławienia wianków i codziennych procesji w oktawie także się zachował. Zakończenie oktawy tutaj to także słodki dzień dla dziewczynek sypiących kwiatki przed Najświętszym Sakramentem. Ich puste koszyczki tego dnia zapełniają się cukierkami.

Dziękczynienie i prośba

Z zachowanego zwyczaju cieszy się proboszcz drawskiej wspólnoty. – W każdej parafii, w której byłem, istniała taka tradycja. A jeśli nawet trochę zapomniana, to wprowadzałem ten zwyczaj na nowo. Ja wyniosłem go z pobożności rodzinnej, z dawnych procesji w oktawie Bożego Ciała. Czasami narzekamy na tradycje wynikające z pobożności ludowej, nie są one konieczne do zbawienia, nie jest to też obowiązek liturgiczny, ale szkoda, żeby one zniknęły – mówi ks. Jesionowski.

– Najlepiej ten obrzęd wyjaśnia modlitwa towarzysząca błogosławieniu wianków. Z jednej strony dziękujemy Bogu za kwiaty, zioła i zboża, z drugiej – prosimy, żeby wszystkie te pierwociny zachował od zniszczenia, od gradu czy ognia – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama