Nowy numer 48/2020 Archiwum

Stu kajakarzy na stulecie

Chwycili za wiosła i popłynęli po śladach świętego papieża po Rurzycy. W ten sposób uczcili setną rocznicę chrztu Karola Wojtyły.

Majowe plany kajakarzom pokrzyżowała pandemia. – Zamierzaliśmy uczcić urodziny papieża, ale sytuacja nie pozwoliła zorganizować tak dużego wydarzenia. Nie chcieliśmy jednak z niego rezygnować i uznaliśmy, że setna rocznica chrztu jest równie warta zauważenia – wyjaśnia ks. Andrzej Zaniewski, diecezjalny duszpasterz młodzieży. A najlepszym do tego miejscem jest jeden z licznych kajakowych szlaków, które przemierzał z przyjaciółmi kardynał Wojtyła. – Człowiek planuje, a Pan Bóg pisze swoje scenariusze – śmieje się ks. Dariusz Leśniewski, wikariusz z pobliskiej Tarnówki. – Myślałem o tym, jak Karol Wojtyła, dopływając tutaj, na Wrzosy, pewnie planował dalszą drogę do Piły, a może i kolejne spływy ze studentami. Zamiast jednak spłynąć rzeką, „wypłynął” stąd do Rzymu na konklawe, podczas którego wybrano papieża Jana Pawła I. Jak wiemy, wkrótce odbyło się kolejne – tłumaczy komandor spływu.

Odkrywać Boga zza wioseł

Nieopodal miejsca, gdzie ponad stu kajakarzy biorących udział w wydarzeniu zakończyło swoją przygodę, znajduje się pierwszy na świecie pomnik poświęcony Janowi Pawłowi II. „Placek”, jak pieszczotliwie nazwali go jego twórcy, stanął w miejscu, z którego – jak sam kard. Wojtyła przyznał – przesiadł się „z kajaka na barkę Piotrową”. Spędził tu ostatni urlop w Polsce. Trzy miesiące później został wybrany na papieża. Po roku młodzi przyjaciele postawili mu w tym miejscu pierwszy pomnik.

– To była naprawdę dobra inicjatywa: uczcić Jana Pawła II spływem po szlaku, który nosi jego imię, i w miejscu, w którym sam pływał ze swoimi młodymi przyjaciółmi. To świetna okazja, żeby popłynąć po śladach świętego – przyznaje ks. Zbigniew Cybulski, proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Trzciance, który razem z innym kapłanem i grupą młodzieży wziął udział w spływie. – Kajak może być świetnym narzędziem ewangelizacji, zwłaszcza młodych. Mam doświadczenie spływów mazurskich, podczas których to młodzież nadawała ton wyprawom – to oni chcieli modlitw w szuwarach, kontemplacji na środku jeziora, Mszy św. odprawianych na kajaku. Było to niezmiernie wspólnototwórcze, ale też pomagało młodym odkrywać Boga bliskiego na wyciagnięcie ręki, w pięknie stworzenia, w szumie wody, w ciszy wolnej od codziennej bieganiny – mówi saletyn.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama