Nowy numer 44/2020 Archiwum

W intencjach widać obraz pielgrzyma

Pod hasłem „Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali” 11 pątników wyruszyło na jednośladach do Częstochowy.

Mszą św. 4 lipca w koszalińskiej katedrze rozpoczęła się XI Pielgrzymka Rowerowa na Jasną Górę. Na rowery wsiadła jednak tylko część grupy, która w ostatnich latach gromadziła blisko 200 cyklistów. Tym razem, ze względu na obostrzenia epidemiczne, w trasę wyruszyło ich 11. Pozostali łączyli się z nimi duchowo i online. – Pielgrzymowanie w licznej wspólnocie i związane z tym długie „nocne rowerowe rozmowy” o człowieku, Bogu, Kościele – tego nam brakowało najbardziej – przyznaje ks. Tomasz Roda, kierownik pielgrzymki.

– Brakowało nam tych więzi. Staraliśmy się tę samą atmosferę stworzyć w małej grupie, ale to jednak nie było to. Odczuwaliśmy pustkę. Pielgrzymom towarzyszyły słowa „Wymagajcie od siebie, choćby inni od was nie wymagali”. To wezwanie św. Jana Pawła II z jego drugiej pielgrzymki do ojczyzny, przypomniane w setną rocznicę urodzin papieża. Konferencje oparte na jego nauczaniu były dostępne dla wszystkich, także online. – Święty Jan Paweł II bardzo mocno stawia nam pytania o wiarę. I prowadzi nas, byśmy następnie stawiali wymagania samym sobie, by żyć w prawdzie, być człowiekiem bez względu na mody – mówi ks. Roda. – Przez te osiem dni uczymy się, jak pilnować daru, który złożył Bóg w każdym z nas, jak to rozwijać w sferze ciała, emocji, ducha. Nowa forma pielgrzymowania ujawniła, jak ważny jest sam cel wyprawy. Założona internetowa skrzynka intencji, które zawieźli na Jasną Górę reprezentanci, puchła od listów. Ksiądz Roda wyodrębnia trzy grupy sygnalizowanych w nich problemów: ból rodziców spowodowany niewiarą ich dzieci, następnie – ich nieudanymi lub zerwanymi związkami małżeńskimi, a w końcu nałogi. – Te dramaty powodują, że konsekwencje zła sięgają dalej: pracy, relacji z ludźmi w ogóle, zdrowia – zauważa kapłan. – I taki właśnie obraz pielgrzyma, świata, w którym on żyje, zabieramy przed tron Matki Bożej.

Dać świadectwo

Po dwóch dniach jazdy pielgrzymi dotarli do Skrzatusza. Tu powitał ich bp Krzysztof Zadarko, delegat KEP ds. migracji, turystyki i pielgrzymek, który przewodniczył Mszy św. w diecezjalnym sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. W homilii biskup Zadarko docenił determinację pątników, którzy mimo trudnych okoliczności ruszyli na pielgrzymi szlak i dają w ten sposób świadectwo wiary. Nawiązując do słów papieża Franciszka, zauważył, że sport jest nie tylko fascynacją, ale i przestrzenią, która prowadzi do spotkania z drugim człowiekiem, formą budowania bliskości nawet z rywalem poprzez doświadczenie wspólnoty. – Jadąc przez miasta, wsie, spotykając ludzi, zdajecie sobie sprawę, że to nie jest tylko wasza prywatna sprawa. Ale przejeżdżając przez Polskę właśnie w tych trudnych warunkach epidemii, dajecie świadectwo, że człowiek potrafi otworzyć serce na łaskę Boga i zaufać Mu całkowicie – mówił. Reżim sanitarny, ograniczający wiele działań duszpasterskich, a w przypadku pielgrzymki redukujący liczbę jej uczestników, biskup zalecił traktować jako formę ascezy. – To dyscyplina potrzebna człowiekowi, by opanowując samego siebie, otwierał serce na Boga i drugiego człowieka – powiedział i przekonywał, by tych ograniczeń nie traktować jako zła koniecznego, ale jako szacunek wobec innych. Ze Skrzatusza cykliści ruszyli ku Polom Lednickim, byli u grobu św. Wojciecha w Gnieźnie, następnie w Licheniu i Kaliszu, a na Jasną Górę dotarli 11 lipca.

Mocny przekaz

Małgorzata Sieńko po raz trzeci pielgrzymowała na rowerze do Częstochowy. – W ciągu roku bardzo dużo i ciężko pracuję. Jadę, żeby się wyciszyć. Po każdej takiej pielgrzymce wszystko zmienia się w moim życiu: rzeczywiście udaje mi się zwolnić tempo, wyeliminować sprawy nieistotne. Niestety tylko na krótki czas. Zbyt szybko wracam do poprzedniego rytmu, wpadam w wir. Dlatego tak bardzo zależało pani Małgorzacie, by i w tym roku dołączyć do peletonu pielgrzymów i skorzystać z duchowej formacji w sporej dawce. – Te rekolekcje trwają osiem dni non stop. To warunki, w których konferencje, nauczanie, modlitwa, rozmowy trafiają do mnie mocniej. Co więcej, dla pani Małgorzaty ważne jest, że jej pielgrzymowaniu w głąb siebie towarzyszą inni, przeżywający to podobnie. – Samemu nie przeżyje się tego samego, co ze wspólnotą. Teraz jedzie nas garstka, ale mimo to jedziemy razem – tworzymy wspólnotę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama