Nowy numer 42/2020 Archiwum

Z warsztatu modelarza

Zachwycają precyzją wykonania i drobiazgową wiernością oryginałom. Miniaturowe modelarskie arcydzieła można oglądać do końca roku na darłowskim zamku.

Wystawa to zaproszenie do bogatego świata modeli sławnych okrętów, dawnych i współczesnych. Perfekcyjnie wybudowali je lokalni pasjonaci: Jan Grykień, Artur Hamerling, Zbigniew Klim i juniorzy z Koła Modelarskiego działającego przy Darłowskim Ośrodku Kultury.

Zegarmistrzowska precyzja

Tu każdy element – od deski na pokładzie po linę – wymaga pieczołowitości i koronkarskiej roboty. Jan Grykień przyznaje, że jest człowiekiem cierpliwym. – Modelarstwa uczyłem się w szkole w Gdańsku, w sekcji modelarskiej. Po latach wróciłem do tego hobby i od sześciu lat to moje zimowe zajęcie. Idę do pracowni, włączam radio i się relaksuję. Żona mi nie przeszkadza, bo 50 lat po ślubie to już się dość nagadaliśmy – śmieje się modelarz.

Jego cudeńka powstają z maleńkich listewek, miniaturowych bloczków, lin cienkich jak pajęcza nić. – Nad każdą częścią trzeba osobno się pochylić. Zależy od modelu, są trudniejsze i łatwiejsze, ale to dość żmudna praca. Średnio trzeba poświęcić około 150 godzin na wykonanie jednego żaglowca – mówi. Na kolekcję wykonanych przez niego modeli słynnych żaglowców zapisanych w morskiej historii świata składają się m.in. Santa Maria – Kolumba, fregata Mercedes, na pokładzie której odkryto ogromny skarb, czy znany z buntu marynarzy Bounty. – Wybieram te, które najbardziej mi się podobają. Teraz robię dość spory model Titanica. Długo mi schodzi, bo jest wiele malutkich elementów, a wzrok już nie taki jak dawniej i nie te ręce – przyznaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama