Nowy numer 43/2020 Archiwum

To teraz wasze miejsce

W Tymieniu powstał Park św. Franciszka. W przekształcenie zdewastowanego terenu zaangażowali się wierni z parafii w Śmiechowie.

Już od jakiegoś czasu zależało im, by zmienić charakter tego zakątka: by ludzie chcieli tu zachodzić w wolnych chwilach na wypoczynek, a w uroczystych – jak wydarzenia religijne czy lokalne imprezy – mieli gdzie się zgromadzić.

Prace ziemne zaczęli w marcu; dziś mają we wsi miejsce, gdzie mogą odpocząć w cieniu drzew i obserwować zwierzęta. Najpierw kopali, pielili, siali łąkę kwietną. Potem stawiali ławki, tablice edukacyjne, kładkę. Na drzewach zamontowali budki dla ptaków i wiewiórek, na słupkach hotele dla owadów, a w poszyciu – domki dla jeży. W końcu zaprosili do nich zwierzynę. Skutecznie. Teraz zapraszają mieszkańców i gości, by odwiedziny w parku poświęconym osobie i myśli św. Franciszka z Asyżu uczynili swoim zwyczajem.

Jak lawina

Pomysł parku powstał w ramach konkursu Laudato si’, do którego przystępowały Parafialne Zespoły Caritas. Okazało się, że nie trzeba ani wielkich pieniędzy, ani mnóstwa czasu do namysłu, żeby podjąć takie dzieło. Monice Andrzejewskiej, prezes PZC w Tymieniu, wystarczyła jedna rozmowa. – Kiedy dowiedziałam się, że jest taki konkurs i mamy trzy dni na napisanie projektu, w mojej głowie uruchomiła się lawina myśli. Burza mózgów zaowocowała w nas pomysłem, by stworzyć park. Ale nie taki zwykły, tylko pełen zwierząt, które moglibyśmy w nim obserwować. Zaprosiliśmy je tutaj, stwarzając im odpowiednie warunki – mówi pani prezes.

Grant dla zwycięskiego projektu wyniósł 12,5 tysiąca złotych, które należało spożytkować na jego realizację. Prócz tego parafialna Caritas kupiła do parku rzeźbę u lokalnego artysty z Wierzchomina – dużą figurę św. Franciszka z Asyżu oraz zainwestowała w monitoring terenu.

– Mocną stroną projektu jest to, że mieszkańcy nie tylko zagospodarowali kawałek ziemi, ale powiązali to z działaniami na rzecz społeczności – ocenia Malwina Giełdon, animator diecezjalny projektu Laudato si’. – Park nie tylko uświadamia im piękno dzieła Bożego stworzenia i że warto żyć w harmonii z przyrodą, ale też edukuje. Początkowo nie wszyscy wierzyli w sens tworzenia parku we wsi. – Zaskoczyło mnie to – wspomina Monika Andrzejewska. – Niektórzy mówili: „a po co”, „rozkradną”, „tu jest taka społeczność jaka jest i nic tego nie zmieni”. A jednak byłam przekonana: powinniśmy działać. Prócz pięknego parku mieszkańcy Tymienia zyskali dużo więcej. – Pracy było sporo, to zaś było pretekstem, by wyciągnąć ludzi z domów, zrobić coś razem – mówi prezes Caritas. – Nazajutrz po tym, jak do parku wszedł ze sprzętem zespół projektowy, dołączyli do nas inni. Bo zobaczyli, że we wsi dzieje się coś wartościowego.

Teraz widać, że park się przyjął: gospodynie już same dosadzają kwiaty, dorośli przychodzą posiedzieć w cieniu drzew, dzieci i młodzież przyjeżdżają tu na rowerach. Bracia Kacper, Franek i Dominik z własnej woli oczyszczają teren z butelek, śmieci. Podoba im się, że gdy skrzynkę dla jeży obłożyli gałęziami, to sprowadzonemu przez nich jeżowi ten domek przypadł do gustu. – Od razu wiedział, co zrobić, wszedł pod gałęzie, prosto do budki – pokazuje stertę Kacper.

– Wierzyłam w naszych parafian i miałam rację – podsumowuje pani Monika. Marzą jej się kolejne zmiany w parku. Ale na razie nie chce ich zdradzić. – To ogromna satysfakcja, że z jednego impulsu powstało takie miejsce.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama