GN 38/2020 Archiwum

Razem, choćby na łączach

Doroczne spotkanie młodych w tym roku odbywa się w zupełnie nowej odsłonie.

Zaczynają rano modlitwą i śpiewem. Potem spotykają się z rówieśnikami z innych redemptorystowskich parafii. Wirtualnie, bo ze względu na obostrzenia sanitarne związane z pandemią ich doroczne spotkanie musiało przybrać nową formę.

− Tydzień temu ojcowie podjęli decyzję, że jednak się spotykamy, choć inaczej. Zwykle młodzież zjeżdżała się do Tuchowa lub Krakowa, w tym roku RDM-y miały się odbyć w Toruniu. Niestety, nie udało się, ale łączymy się poprzez internetowe łącza: śpiewamy, gramy, transmitujemy konferencje. To także dla nas coś zupełnie nowego, ciągle się uczymy. I Bogu dzięki, że mamy młodych ludzi, którzy potrafią się w tym wszystkim odnaleźć – cieszy się o. Michał Wielgus, wikariusz szczecineckiej parafii, w której posługują redemptoryści.

Aula w domu parafialnym już od rana rozbrzmiewa śmiechem i śpiewem młodych. − Kilka razy wybierałem się na RDM-y i kiedy w końcu się zdecydowałem, okazało się, że wyjazdu nie ma – śmieje się Kacper. – Ale na szczęście mogę ten czas przeżyć na miejscu. To niezły plan na kilka wakacyjnych dni, nawet jeśli trzeba rano wstawać. Mam z tym trochę problemu, ale nie żałuję – dodaje.

Razem zaczynamy dzień

Julia i Natalia mają za sobą całą noc w pociągu. Wspólnotowy wyjazd w góry zbiegł się z rozpoczęciem RDM-ów. Ale już drugiego dnia stawiły się w domu parafialnym gotowe do działania. − Byłam na dniach młodzieży dwa lata temu w Tuchowie, u ojców w seminarium. Fajnie było spotkać wszystkie wspólnoty, teraz jest trochę inaczej. Nie ma nas zbyt wielu na łączach i zupełnie nie wiem dlaczego. Może trudno było im się zorganizować, a szkoda, bo to naprawdę bardzo fajny czas – zapewnia Julka. – To trochę osobliwe, że nie widzimy się nawzajem na żywo, ale mamy poczucie, że tworzymy wspólnotę. Razem zaczynamy dzień. Razem zatrzymujemy się nad słowem Bożym, zastanawiamy nad konferencjami, dzielimy doświadczeniami – mówi Kuba. Podczas czterech dni nie brakuje czasu na zabawę, integrację i na modlitwę. – Zaplanowałem dwie Msze św. w ciągu tych dni, ale młodzi sami stwierdzili, że chcą codziennej Eucharystii – cieszy się o. Michał. Przedpołudnie kończy się więc w kościele.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama