GN 38/2020 Archiwum

Nie wahałbym się ani przez chwilę

Mieszkańcy Darłowa upamiętnili rocznicę krwawego zrywu walczącej o wolność stolicy oraz oddali cześć Kazimierzowi Kuligowskiemu, jednemu z bohaterów powstańczej Warszawy.

Kiedy 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie rozpętało się piekło, wyglądał jak mały chłopczyk. I tak naprawdę wciąż był chłopcem – miał niespełna 16 lat. – Ale harcerstwo dobrze nas przygotowało. Musieliśmy znać na pamięć wszystkie ulice i przejścia, działaliśmy już w konspiracji – zastrzega 92-letni mieszkaniec Darłowa. Na miejskim rynku, tuż po syrenach przypominających o Godzinie „W”, wspominał wydarzenia sprzed 76 lat.

U Gozdawy

Tego dnia przed południem wybrał się ze Starego Miasta na Wolę, do ciotki. Kiedy jej nie zastał, około godz. 15 wsiadł na Wolskiej do tramwaju, w którym jechali już uzbrojeni powstańcy, aby zająć na czas swoje stanowiska. Oprócz niego był jeszcze tylko jeden cywil. Wszyscy wysiedli na ulicy Żelaznej i ruszyli na Ciepłą. Tam zaatakowali posterunek żandarmerii niemieckiej. Kiedy obsługujący karabin powstaniec zginął i jego miejsce zajął amunicyjny, on zaczął podawać amunicję. Tak rozpoczęła się powstańcza walka Kazimierza Kuligowskiego, harcerza Szarych Szeregów. – Kiedy wróciłem po dwóch dniach do domu, dzięki sąsiadowi, a później dowódcy Feliksowi Tyszczyńskiemu, trafiłem pod skrzydła legendarnego „Gozdawy” – opowiada. Na Starym Mieście wytrwał niemal do ostatnich dni powstania.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama