Nowy numer 43/2020 Archiwum

Chcę normalnie żyć

Po raz 19. wierni przybyli na Górę Polanowską, by modlić się o trzeźwość narodu. Przewodniczył im bp Krzysztof Zadarko.

Choć w tym roku ze względu na obostrzenia sanitarne związane z pandemią wierni nie wędrowali z Polanowa w dorocznej Regionalnej Pielgrzymce Trzeźwości, to wielu potraktowało przybycie 30 sierpnia do kaplicy Matki Bożej Bramy Niebios jako indywidualną pielgrzymkę duchową. Mszy św. wieńczącej ich trud przewodniczył biskup Krzysztof Zadarko. Obecni byli kapłani, przedstawiciele władz oraz członkowie stowarzyszeń trzeźwościowych.

Jak przypomniał gospodarz miejsca o. Janusz Jędryszek, pielgrzymka przybywa na Górę Polanowską od 2002 roku, a jej inicjatorem było koło AA „Feniks” z Polanowa. – Ta góra była od wieków miejscem, do którego ludzie przybywali z nadzieją i po nadzieję. I tak jest do dzisiaj – powiedział franciszkanin. – Pan Bóg temu dziełu pobłogosławił, ludzie składają świadectwa, że Maryja otwiera tu serca słabych grzeszników i daje im łaskę nawrócenia i trzeźwego życia.

Chrońmy dzieci

Biskup Zadarko nalegał w homilii, by owocem pielgrzymowania była trwała przemiana, do której kluczem jest otwarcie na działanie Ducha Świętego poprzez zmianę myślenia. – Musimy pogłębić nie tylko wiedzę merytoryczną o mechanizmach uzależnienia, skali zjawiska, fatalnych konsekwencjach. Brakuje nam ciągle powszechnej wiedzy o sukcesach tych, którzy znaleźli swoje drugie, trzeźwe życie – mówił biskup, wskazując na niedocenianie w kampaniach społecznych tematu alkoholizmu, który przegrywa choćby z tematem choroby COVID-19, choć zbiera bardziej śmiertelne żniwo.

Poważnym problemem, jak wskazał hierarcha, jest uzależnienie dzieci i młodzieży, co widać zarówno w rosnących statystykach spożywania alkoholu, jak i popadania w inne nałogi, także te dotyczące nowych technologii: smartfonów, komputerów. Prawu do zabawy przeciwstawił niebezpieczeństwo duchowego inwalidztwa. – Nie wszystko może być zabawą. Dlatego tak ważne jest to, by rozpoznać, co w życiu dziecka i nastolatka może nią być. Troskę o to położył na barki osób sprawujących władzę i kształtujących życie publiczne, zarówno w oświacie, kulturze, jak i Kościele. – Apeluję: od dziecka kształtujcie rozrywkę i relacje międzyludzkie wolne od alkoholu, używek, internetu.

Szczęście w AA

Świadectwo trwania w trzeźwości złożyła na zakończenie Mszy św. pani Ilona z Miastka. – Jesteśmy alkoholikami dlatego, że coś w nas nie działa. Zazwyczaj jest to samotność, odrzucenie – przyznała. Dzięki dołączeniu przed dwoma laty do programu Anonimowych Alkoholików odnalazła zdrowie, szczęście, przyjaciół. – AA to nie są spotkania dla osób z marginesu społecznego, choć sama tak kiedyś myślałam. Znam mnóstwo przedsiębiorców, lekarzy, prawników, którzy weszli do tego środowiska. Dlatego nie należy sądzić, że alkoholik to ktoś najgorszy. Nie, po prostu każdy z nas ma swoje dno. Program AA pozwolił mi poznać Boga i samą siebie. Po raz drugi wziął udział w pielgrzymce trzeźwości pan Marek z Białogardu, alkoholik trzeźwy od 15 lat. Złamany własną chorobą i śmiercią żony, potrzebował wsparcia ludzi i Boga, by podjąć decyzję o porzuceniu nałogu.

– Moją samotność zapijałem i myślałem, że poradzę sobie sam, aż podjąłem decyzję o zmianie życia – mówi pan Marek, członek AA i rycerz św. Jana Pawła II. – To Pan Bóg dodaje mi teraz siły i mocy. Gdańszczanin Robert jest na początku swojej drogi ku trzeźwości. – Mnie już wiele od śmierci nie dzieliło, to cud, że żyję – przyznaje. A stracił przez alkohol nie tylko kolegów, ale i pracę, dom, rodzinę. – Ku zdrowieniu idę już trzy lata, ale z tej choroby tak szybko się nie wychodzi. Człowiek jest przez nią dużo słabszy, fizycznie, psychicznie i duchowo. Obecnie pan Robert jest zdeterminowany, by zmienić swoje życie.

Szuka wsparcia ludzi, którzy przeszli to samo co on i rozumieją specyfikę wychodzenia z nałogu. Znalazł taką grupę m.in. w domu dla mężczyzn na Roli w Lipiu, filii koszalińskiego Domu Miłosierdzia. – Wciąż czuję się słaby i potrzebuję pomocy innych, by wytrwać. Mam nadzieję, że znajdę drogę do trzeźwości – mówi. – Nie mam wielkich marzeń, chcę tylko normalnie żyć. Wystarczy, że nie będę wracał do życia w nałogu. Spotkanie na Górze Polanowskiej zakończył mityng AA i poczęstunek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama