Nowy numer 42/2020 Archiwum

Nie tyle rywalizacja, co motywacja

W parafii pw. św. Jana Kantego w Słupsku odbył się bieg charytatywny. Sygnał do startu dał zawodnikom bp Krzysztof Włodarczyk.

Na starcie biegu, a następnie marszu nordic walking 5 września ustawiło się łącznie 150 zawodników. Zawody przeprowadzono w ramach V Biegu Przełajowego im. chor. sztab. Tadeusza Kloskowskiego w parafii pw. św. Jana Kantego w Słupsku.

Wydarzenie ma zarówno sportowy, charytatywny, jak i ewangelizacyjny charakter. Uczestniczą w nim amatorzy sportu, a wpisowe przekazują na rzecz podopiecznych miejscowego Schroniska dla Mężczyzn Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Także szkoły, instytucje, prywatni sponsorzy dokładają cegiełkę – w ramach akcji „Dar serca dla alberciaków” przez kilka tygodni wypełniali specjalne pudełka środkami higieny osobistej. Do bezdomnych trafiły szampony, maszynki do golenia, pianki, kosmetyki, bielizna, skarpetki. Oni zaś odwdzięczyli się darczyńcom wsparciem wydarzenia sportowego – ugotowali zupę, rozłożyli namioty, obstawili trasę biegu.

– Chodzi nie tylko o sport, ale też o przypomnienie, że w naszym mieście żyją bezdomni i że są ważni. Zaś dla nich cenne jest to, że mogą obcować z ludźmi, którzy mają normalne domy. Bo czujemy się tu jak jedna rodzina – wyjaśnia Dariusz Kloskowski, prezes Fundacji Wspierania Inicjatyw Niekonwencjonalnych „Sub ventum”, który razem z wikariuszem ks. Łukaszem Bikunem jest pomysłodawcą biegu imienia lokalnego biegacza, a ojca pana Dariusza. Fundacja w ciągu roku organizuje też inne zbiórki charytatywne, m.in. dla chorych na stwardnienie rozsiane, dzieci niepełnosprawnych i z domów dziecka, chorych ze szpitala.

Dobra myśl

Teren wokół parafii zapełniły stoiska, namioty, infrastruktura eventowa, no i dziesiątki ludzi oczekujących na wystrzał pistoletu startowego, a potem biorących udział w pikniku. Sygnał do startu dał zawodnikom bp Włodarczyk. Sam nie ruszył na 6-kilometrową trasę przełajową, ale wziął udział w rozgrzewce. – Hart ciała jest potrzebny każdemu, ponieważ może się to stać inspiracją do zadbania o hart ducha – powiedział.

– Ten bieg wpisuje się w misję Kościoła poprzez spotkanie z konkretnym człowiekiem, któremu przy okazji możemy przekazać przesłanie wiary, pomóc mu wznieść oczy ku górze, ku Bogu. Kilku kapłanów, w tym ks. Bikun, stanęło na starcie biegu. – Moim marzeniem było, żeby w parafii działo się coś, co ma wymiar sportowy. Zaczęliśmy od nieformalnych spotkań dla zapaleńców w sobotnie wieczory. Darek wpadł na pomysł, by przekształcić to w regularny bieg. Dla mnie ważne było, by wykorzystać to wydarzenie do ewangelizacji – mówi wikariusz.

Jego zdaniem, potrzebny jest tego typu kontakt duchownych ze świeckimi. – My, kapłani, biegniemy razem z innymi, biskup i proboszcz są wśród nich, rozmawiają. Ludzie widzą normalną twarz Kościoła. Po latach takiego poznawania się niektórzy zaczynają chodzić do kościoła, inni stają się życzliwiej nastawieni do niego, a uznający się za ateistów mówią: „Co prawda, nie modlę się, ale koło was to przynajmniej sobie dobrze pomyślę”. Dopełnieniem tej parafialnej propozycji jest mająca wymiar bardziej duchowy siostrzana impreza w Wielkim Poście – Droga Krzyżowa na Górkę Narciarza.

Ach, ten klimat

Proboszcz parafii podkreśla, że uczestnicy biegu nie tylko rywalizują w sporcie, ale wkładają tu swoje serce, uczą się jedności, odwagi, fair play. – A to może zainicjować kolejne kroki: że w kimś coś pęknie, że czegoś zapragnie, że przyjdzie po to do kościoła. Nawet jeśli są to małe kroczki, my na niego czekamy. Ta dobra atmosfera przyciąga do „Kantego” Sławomira Andrzejczaka spod Ustki. – Startuję w różnych biegach, a tu jest wyjątkowo. Ten bieg nie jest trudny i jest dość krótki, a na pikniku tworzy się niezwykła wspólnotowa atmosfera – mówi mieszkaniec Lędowa.

– Dlatego startuję tu co roku, od 5 lat. Natomiast po raz pierwszy ustawili się na starcie tata z córką. Maja Rzepa przyznaje, że podeszli do sprawy spontanicznie i bez wcześniejszych treningów. Ale nie o miejsce na podium im chodzi. – Chcieliśmy się sportowo wypróbować, ale to też okazja do pomocy innym – mówi o charytatywnej stronie wydarzenia pan Robert. – Lubię biegać, na co dzień uprawiam sport, a tu przyciąga mnie to, co się dzieje między ludźmi – mówi Anna Michalak-Małecka z Kobylnicy. – Nie czuje się rywalizacji, raczej motywację do uprawiania ruchu i do pomagania innym.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama