Nowy numer 43/2020 Archiwum

Niewolnicy Maryi

To ostatnia prosta. Za kilka dni, podczas parafialnego święta, włożą na rękę proste stalowe łańcuszki z wizerunkiem Niepokalanej i przez Jej ręce zawierzą się Jezusowi.

W 33-dniowych przygotowaniach w białogardzkiej parafii mariackiej bierze udział ok. 20 osób. „O, Panie! Jestem taką zakałą, że bez tej kochanej Matki byłbym niechybnie zgubiony” – wołają słowami św. Ludwika Marii Grignion de Montforta po czwartkowej wieczornej Mszy św. W pozostałe dni tygodnia ćwiczenia duchowe praktykują w swoich domach. Odmawiając przypisane na każdy dzień modlitwy, czytając i rozważając, przygotowują się, by oddać się w niewolę Maryi. – Ja już od dawna należę do Niej – uśmiecha się Jadwiga Stec. – Bardzo się ucieszyłam, kiedy usłyszałam, że będzie można zawierzyć swoje życie Jezusowi przez ręce Maryi. Nawet się nie zastanawiałam, bez wahania zgłosiłam swój udział w przygotowaniach. Można powiedzieć, że szykuję się do tego zawierzenia nie przez 33 dni, ale przez ostatnie 30 lat – dodaje białogardzianka.

Przez życie i do nieba

Janina Wojtasik, wieloletnia zelatorka grupy Żywego Różańca, która także przygotowuje się do założenia aktu zawierzenia, nie ma wątpliwości, że z Maryją łatwiej się idzie. – I przez życie, i do nieba – przyznaje. – Ona zawsze mnie podtrzymywała. Nawet w najtrudniejszych czasach, gdy jako żona komendanta do kościoła chodziłam po kryjomu, po kryjomu też dzieci do sakramentów prowadziliśmy. Jakie to szczęście, że teraz mogę stanąć przed Matką Bożą i głośno mówić: „Jestem Twoja!” – dodaje z uśmiechem.

Dla pani Jadwigi przygoda z Maryją zaczęła się od lektury książek św. Ludwika Marii Grignion de Montforta. – Byłam pod ogromnym wrażeniem. Wchodziłam coraz głębiej w modlitwy „Ojcze nasz” i „Zdrowaś, Maryjo”, w słowa, które znałam od dziecka, a dopiero zaczynam rozumieć ich sens – przyznaje. Żyjący 400 lat temu francuski jezuita był przekonany, że „Maryję nie dosyć dotąd sławiono, nie dość wychwalano, czczono, kochano! Nie dość Jej służono!”. A to właśnie przez Nią Bóg zechciał dać światu Syna, bo „wolą Boga jest, byśmy wszystko mieli przez Maryję”. Ona jest więc pośredniczką łask, prowadzi nas do Jezusa i pomaga stawać się świętymi.

– To niesamowite, kiedy odkrywamy, że tak naprawdę nic nam się nie należy, że wszystko jest łaską. A nam nierzadko wydaje się, że jesteśmy już tacy wspaniali, tak pięknie się modlimy, że z butami Pan Bóg nas do nieba wciągnie. I zamiast wiary, rośnie nasza pycha. A to pokora otwiera drzwi do nieba. Im bardziej odkrywamy, jak jesteśmy grzeszni i z tym przychodzimy do Jezusa, nie chwaląc się, a przepraszając, możemy usłyszeć: „Przebaczam ci”. To Maryja wskazuje nam drogę. Jej pokora czyni Ją wielką i pokazuje nam, co znaczy być prawdziwym chrześcijaninem – tłumaczy ks. Witold Karczmarczyk.

W Jej rękach

Proboszcz parafii mariackiej jest pewien, że pomysł 33-dniowych przygotowań zwieńczonych aktem zawierzenia się Jezusowi przez Maryję to nie przypadek. – Pandemia sprawiła, że było więcej czasu na słuchanie rekolekcji, rozważania. Coś zaczęło się rodzić, jakby Maryja się upomniała. W maju włączyliśmy się do Nowenny Pompejańskiej w intencji nawrócenia grzeszników, z których ja jestem pierwszy, potem zaproponowałem te 33-dniowe przygotowania. I słyszałem od wielu ludzi: „Na to czekaliśmy, o to prosiliśmy” – opowiada.

Sam także zamierza oddać się w niewolę Niepokalanej. – Diabeł jest cwany, różne płaszcze ubiera. Nieraz przekonuję się, jak potrafi nakręcać, działać na emocjach. Sami go nie przechytrzymy, musimy się mocno trzymać Pana Boga, nie dać się sprowokować. I to nie nasze zdolności, ale pokora nas ratuje. Im głębiej wchodzę w relację z Jezusem, tym bardziej się zmieniam, dorastam, odkrywam – zauważa. – Oddajemy Matce wszystkie nasze sprawy, dążenia, problemy, zdolności, żeby kierowała nimi tak, jak chce. A kiedy Ona bierze w ręce nasze życie, mamy pewność, że pełnimy wolę Bożą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama