Nowy numer 29/2021 Archiwum

Łzy Matki zobowiązują

Dzisiaj trudno byłoby sobie bez nich wyobrazić Trzciankę. Od 75 lat misjonarze saletyni nad Notecią głoszą Ewangelię i orędzie Matki Bożej z La Salette.

Trzcianecka wspólnota uczciła jubileusz inauguracją ołtarza pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, wprowadzeniem relikwii św. Jana Pawła II i wielkim dziękczynieniem. Jak podkreślił ks. Grzegorz Zembroń, rocznicowe świętowanie nawiązuje do idei wielkiego jubileuszu niosącego wyzwolenie. – Kiedy w 1945 r. nasi współbracia ks. Tadeusz Ptak i ks. Alojzy Gandawski rozpoczynali tutaj duszpasterstwo saletyńskie, byli jak przewodnicy tych, którzy utracili swoją ziemię i w pewnym znaczeniu swoją wolność. Chcemy Bogu podziękować za to, że przez 75 lat mogliśmy być przewodnikami w odzyskiwaniu wolności, nowej świadomości, nowego życia – zauważył przełożony polskiej prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy Saletynów.

Zakonnicy przyjechali tutaj w 1945 roku wraz z pierwszymi grupami polskich osadników, dla których Kościół był jedynym ratunkiem i czynnikiem integrującym. Dlatego saletyni od początku położyli największy nacisk na budowanie jedności wspólnoty parafialnej.

Początki Kościoła na Ziemiach Odzyskach przypominał również bp Edward Dajczak, który przewodniczył uroczystościom. – Wielu z nas nie zdaje sobie już sprawy, jak to było, gdy ludzie powyrywani ze swojego świata, na siłę przewożeni w nowy, mieli zaczynać nowe życie. W historii Administracji Gorzowskiej były takie chwile, gdy do administratora przyjeżdżali oficerowie, czasem radzieccy, czasem polscy, i mówili: „Daj księdza, bo ludzie nie chcą z transportów wysiadać”. Ci ludzie wiedzieli, że jeśli jest ksiądz, to jest życie, bo jest Eucharystia – mówił hierarcha. –  Działo się wówczas to, o czym mówi najnowszy dokument Stolicy Apostolskiej, nawołując do nawrócenia duszpasterskiego, nowej ewangelizacji, nowych form, poszukiwania. Ojciec Święty mówi, że ważniejsze jest to, byśmy – szukając ludzi na ulicach – raczej się wybrudzili, niż zamknęli w sterylnych przestrzeniach kościelnych. Kiedy czytałem historię tej parafii, znajdowałem to poszukiwanie. W czasach stalinizmu, w historii pisanej przemocą, w zakazie tworzenia wspólnot kościelnych, w tworzeniu nieoficjalnych grup. Bóg tylko jeden wie, ilu z was dzięki temu się uratowało, że wówczas ludzie potrafili się narazić, wziąć na siebie odpowiedzialność – podkreślał biskup.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama