Nowy numer 23/2021 Archiwum

Morskie opowieści tu pasują

Wrzucony do Bałtyku przed dwoma dekadami list w butelce wpadł w ręce Natalii z Mścic. Autor przesłania odwiedził nastolatkę i jej szkołę.

Historia jest jak z książki: pan Tim z Hamburga, wrzucając w 1997 r. zakorkowaną butelkę do Bałtyku między wyspami Rugią a Bornholmem, nie spodziewał się, że po tylu latach ktoś ją wyłowi, skontaktuje się z nim i zaprosi do swojej szkoły. A jednak. 8 września nadawca listu odwiedził Szkołę Podstawową im. Ludzi Morza w Mścicach i spotkał się z Natalią Bęben, która półtora roku temu podczas spaceru z tatą w Mielnie znalazła plastikową butelkę na wydmie.

– Początkowo tata polecił mi ją wyrzucić, sądząc, że wewnątrz są paprochy. Kiedy dostrzegł, że tam jednak coś jest, próbował ją otworzyć – opowiada nastolatka. – Udało się to dopiero w domu – przecięłam butelkę nożem.

Wydobyta i wysuszona kartka zawierała tekst po niemiecku i angielsku. To była krótka wiadomość o nadawcy, jego adres oraz zachęta, by znalazca po prostu odpisał.

Natalia poprosiła o pomoc w przygotowaniu odpowiedzi swoją wychowawczynię, a zarazem nauczycielkę języków niemieckiego i angielskiego Jolantę Stemporowską, a wieścią podzieliła się z klasą. Rówieśnicy początkowo nie chcieli w jej rewelacje uwierzyć, jednak ostatecznie zafascynowali się nowiną i zaprosili pana Tima do swojej szkoły.

Hello, Natalia

Wymiana listów z mieszkańcem Hamburga trwała półtora roku, a gdy złożyło się, że zaplanował on wakacje w Polsce, zaproponował wizytę w szkole w Mścicach. 8 września czekała na niego nie tylko VII b. Jego „hello” na powitanie i uścisku ręki Natalia nie zapomni do końca życia.

Jej kolegów zainteresowały okoliczności zdarzenia. Dowiedzieli się, że pan Tim wrzucił butelkę do Bałtyku w trakcie podróży z Rugii na wyspę Bornholm, wokół której zaplanował z przyjacielem rowerową eskapadę. – Nagle wpadliśmy na pomysł, żeby wrzucić do morza butelkę z listem. Przygotowałem jedną, on też, no i otrzymałem odpowiedź po 22 latach. Nie spodziewałem się tego, to było wspaniałe! Druga butelka wciąż jest w wodzie, może pewnego dnia dotrze na plażę.

Jak dodał, gdyby wiedział, że dostanie odpowiedź, napisałby coś więcej niż suche informacje. Fascynują go losy butelki. – Była wrzucona do morza w 1997 roku, 11 lat później Natalia się urodziła, po kolejnych 11 latach ją znalazła. Byłoby bardzo interesujące, gdyby list w butelce mógł opowiedzieć, co działo się przez te lata – uśmiecha się.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama