Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dni Kultury Żydowskiej

Rozpoczęły się od spotkania z Jerzym Giebułtowskim, słupszczaninem, historykiem, wydawcą, wybitnym tłumaczem literatury historycznej, który na swoim koncie ma przekłady najważniejszych książek dotyczących Zagłady.

W Ośrodku Teatralnym Rondo, w rozmowie z Jolantą Krawczykiewicz, gość spotkania opowiadał m.in. o przekładzie monumentalnej pracy Raula Hilberga „Zagłada Żydów europejskich”. – Co to jest zagłada? Nie chodzi tutaj o samą fizyczną eksterminację, ale o to, co widzimy na tym zdjęciu – mówił Jerzy Giebułtowski, wskazując na czarno-białą fotografię: morze zrównanych z ziemią gruzów otaczających kościół św. Augustyna – teren warszawskiego getta. – Chodziło nie tylko o fizyczne zniszczenie ludzi, ale starcie po nich wszelkiego śladu materialnego, upadek żydowskiej cywilizacji, śmierć języka, zanik kultury. Badając kilometry niemieckich dokumentów urzędowych, Hilberg kreśli obraz biurokratycznej machiny, która do tego doprowadziła, nadając jej nazwiska konkretnych ludzi na wszystkich szczeblach – dodał tłumacz.

Pół wieku czekania

Trzytomowa praca Hilberga uznawana jest za najważniejsze dzieło dotyczące Holocaustu. Ma jednak także swoich krytyków. – Większość krytyków nie przeczytała pierwszego zdania książki: „To nie jest książka o Żydach. To książka o ludziach, którzy dokonali zagłady Żydów. Niewiele będzie w niej o ofiarach. Skupiłem się na sprawcach” – pisze Hilberg. Konstanty Gebert trafnie zauważył, że Hilberg nie napisał książki o historii żydowskiej, tylko o historii Niemców, która przydarzyła się Żydom – mówił Jerzy Giebułtowski.

Przyznał, że historykowi zależało szczególnie na dwóch przekładach dzieła: polskim i izraelskim. W Izraelu książka ukazała się w 2012 roku, po polsku – pół wieku od pierwszego anglojęzycznego wydania książki – w 2014 roku, nakładem Piotra Stefaniuka, politologa i przedsiębiorcy, prezesa Fundacji Wydawnictwo Naukowe TEXTURA, który zebrał zespół i umożliwił mu pracę nad polskim wydaniem opus magnum Hilberga. Autor niemal do ostatnich swoich dni uczestniczył w przygotowaniu polskiego przekładu. Odbiorcą najprawdopodobniej ostatniej wysłanej przez historyka wiadomości był Jerzy Giebułtowski. – To faks, w którym ustalamy z Raulem Hilbergiem brzmienie polskiego tytułu. Dziękuje w nim też za wyłapanie błędu dotyczącego podanego przez niego obszaru getta warszawskiego. Następnego dnia Hilberg trafił do szpitala i niedługo potem zmarł. Interesował się każdym szczegółem i był gotowy odpowiadać na każde pytanie. Ten faks pokazuje, jak mogłaby wyglądać ta współpraca – przyznaje J. Giebułtowski.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama