Nowy numer 48/2020 Archiwum

Najpierw wyparłam wszystko

W Kołobrzegu zabrzmiało epitafium rockowe oparte na poezji zesłańców na Sybir.

Mleko od dziadka

Inicjatorem koncertu, zorganizowanego przy wsparciu Urzędu Miasta, jest stowarzyszenie Katolicka Inicjatywa Kulturalna. – Zależy nam, żeby takie historyczne rocznice zaznaczone były także w kulturze Kołobrzegu – powiedział Jacek Pechman z KIK. – Pamięć o Golgocie Wschodu należy do naszej tożsamości narodowej, której nie wolno nam zapomnieć. To jest zarazem świadectwo głębokiej wiary wysiedlonych Polaków, których – jak wynika z ich świadectw – przy życiu i przy nadziei, że wrócą do Polski, trzymała właśnie wiara w Boga i miłość do ojczyzny.

Na widowni zasiedli członkowie Związku Sybiraków. Jego prezes Wanda Przybylska bardziej zapamiętała wywózkę do Kazachstanu, którą przeżyła jako czterolatka, niż powrót z zesłania po sześciu latach. Tę dramatyczną drogę przebyła z bratem i mamą. – W wagonie, którym jechaliśmy, były głównie kobiety, bo przecież to były rodziny żołnierzy zamordowanych w Katyniu – mówi także o własnym ojcu, rozkazem katyńskim zamordowanym w Bykowni na Ukrainie. – Na peronie zdążyliśmy jeszcze zobaczyć przez okno dziadka, który niósł nam mleko w kance. Enkawudzista nie puścił go do nas, kopnął kankę, mleko się rozlało. To było nasze ostatnie spotkanie. Tak straciłam i ojca, i dziadka. Dalsze sześć lat i trzy miesiące to była walka o przeżycie – mówi pani Wanda.

Wspominanie tamtych chwil wydaje jej się tym ważniejsze, że na długi czas wyparła wspomnienia. – Wyparłam wszystko. Cieszyłam się tym lepszym światem. Ale w miarę, jak zaczęłam się starzeć, to wszystko sobie przypomniałam – przyznaje 85-latka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama