Nowy numer 47/2020 Archiwum

Najpierw wyparłam wszystko

W Kołobrzegu zabrzmiało epitafium rockowe oparte na poezji zesłańców na Sybir.

Nie było tematu

Nie wszyscy sybiracy są gotowi na wspomnienia. – To wygląda różnie u różnych osób. Część z nich przeżywa to traumatycznie. Natomiast część, zwłaszcza ci młodsi, którzy spędzili tam dzieciństwo, odczuwa rodzaj nostalgii za Syberią – mówi Daniel Lipski, wiceprezes kołobrzeskiego Związku Sybiraków.

Historia deportacji jego rodziny stała się ważną częścią jego życiorysu, odkąd dowiedział się o niej, a było to dopiero w połowie lat 70. Właśnie te systemowe przemilczenia na temat stalinowskich zsyłek są według niego powodem silnych emocji sybiraków. – Całe lata nie było tego tematu, nie było Związku Sybiraków, nie było pamięci tych złych doświadczeń. Kiedy zaczęły być jawne, ludzie zaczęli je sobie przypominać – mówi.

Tym chętniej dał się przed laty namówić swojej nauczycielce Wandzie Przybylskiej na wspieranie tego środowiska. – Bardzo się w to wciągnąłem, ponieważ ci starsi zacni ludzie potrzebują pomocy pod każdym względem: i organizacyjnym, i zwykłym, ludzkim.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama