Nowy numer 47/2020 Archiwum

W Białogardzie zaiskrzyło

Kilkudziesięciu białogardzian zatrzymało się na kwadrans. W centrum miasta rozbłysła Iskra Miłosierdzia.

Niektórych zatrzymują płynące z głośnika dźwięki pieśni uwielbienia. Zachęcają, żeby podejść bliżej. Innych ewangelizatorzy, którzy na okalających rynek uliczkach zapraszają przechodniów, by poświęcić kwadrans na wspólną modlitwę. – Trzeba trochę odwagi. Długo się modliłam, zanim wyszłam dziś do ludzi. U siebie, na wsi, znam wszystkich, tu nie wiem, czego się spodziewać, nie wiadomo, na kogo się trafi – śmieje się Ewa Dżurko, poprawiając zawieszoną na szyi informację-zaproszenie z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego. Bywa niemiło, zwłaszcza gdy pojawiają się wyzwiska. – Ale tylko jeden człowiek tak zareagował.

Większość się spieszy i ucieka, gdy tylko zaczynamy mówić o Panu Bogu – przyznaje ewangelizatorka. – Więc mówimy tylko: „Jezus cię kocha”. Bo nigdy nie wiadomo, czy to jedno zdanie nie zmieni czyjegoś życia – dodaje towarzysząca jej Barbara Kozakiewicz.

Ewangelizatorzy w Białogardzie nie wiedzą też, ile z zaczepionych przez nie osób przyjdzie na plac Wolności, żeby odmówić wspólnie Koronkę. Może tylko jedna? – Choćby i dla tej jednej warto – nie ma wątpliwości Anna Urbanowicz, liderka grupy Odnowy w Duchu Świętym. Działająca przy parafii mariackiej wspólnota Dzieci Bożych w tym roku postanowiła z modlitwą wyjść z bocznej, przykościelnej ulicy na główny plac miejski.

– Możemy się modlić i codziennie. Ale jeśli nie wyjdziemy z naszą modlitwą na ulicę, nie zapalimy nią tych, którzy ostygli – zauważa. Ewangelizatorzy ruszyli w miasto zapraszać wszystkich, którzy o akcji nie słyszeli, już godzinę wcześniej. – Chcemy przyprowadzać ludzi do Jezusa, zatrzymać na kilka minut tych, którzy zbyt szybko biegną przez życie – dodaje. – Przyzwyczailiśmy się do strefy komfortu, ale to nieewangeliczne. To nielogiczne, gdybyśmy chcieli zatrzymać Ewangelię tylko w kościelnych murach, jeśli mamy ją głosić aż po krańce ziemi – mówi opiekujący się wspólnotą ks. Tomasz Kędzierski. W każdą rocznicę beatyfikacji ks. Michała Sopoćki, spowiednika św. s. Faustyny, na ulicach polskich miast gromadzą się ludzie, żeby o tej samej godzinie razem odmówić koronkę. Iskra Miłosierdzia zapłonęła też na ulicach Bobolic, Koszalina, Piły, Słupska, Szczecinka i Wałcza.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama