Nowy numer 4/2021 Archiwum

Tu się nie płaci!

To najczęściej powtarzane przez wolontariuszy zdanie. Bierzesz, co potrzebujesz. Możesz też przynieść to, co nie jest ci już potrzebne.

Za dużo

Dwie młode klientki z błyskiem w oku oglądają sklepowe półki. – Ludzie mają w domu mnóstwo rzeczy, które im zalegają, a mogą się komuś jeszcze przydać – mówi Klaudia Wiszniewska. Chwilę wcześniej przywiozła do punktu nieużywaną już dziecięcą zjeżdżalnię. Wyjdzie z pluszową zabawką. Inna młoda kobieta zatrzymuje się przy ubrankach dla dzieci. – Ponosi i odniosę z powrotem – śmieje się Justyna Kędra, pokazując kilka wybranych wieszaków. – Dzieci tak prędko rosną. Szybko się też nudzą książeczkami czy puzzlami, więc można z powodzeniem takimi rzeczami się wymieniać. A ile mniej w domu szpargałów! – chwali ideę wymiany.

Punkt sąsiedzkiej wymiany rzeczy działa od niedawna, ale szybko stał się przebojem. – Takiego miejsca było potrzeba. Mieszkańcom się podoba, znajomi z innych miejscowości dzwonią z pytaniem, czy mogą coś przywieźć, a jeszcze inni podpytują, jak zrobić coś takiego u siebie. Bo to ekologiczne i prospołeczne – przyznaje Anita Małolepsza. Choć zawodowo zajmuje się pomaganiem, co środa melduje się na dyżur wolontariacki w punkcie. – Ktoś coś oddaje anonimowo, inny, kto potrzebuje, bierze anonimowo. Nawet „dziękuję” nie musi mówić. Bez stygmatu bycia klientem pomocy społecznej – zauważa. Sama szczerze przyznaje, że jest zakupoholiczką, a punkt wymiany rzeczy skłonił ją do refleksji. – Bardziej zastanawiam się, zanim wrzucę coś do koszyka w sklepie. Czy na pewno potrzebuję nowych firanek, czy jeszcze jeden stołeczek uda się upchnąć w domu? Ja mniej kupuję, mąż − minimalista jest szczęśliwszy i planeta na tym zyskuje – ze śmiechem odkrywa jeszcze jeden proekologiczny aspekt działania grupy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama