Nowy numer 48/2020 Archiwum

Najpierw drzwi, potem kapliczka

Jest częścią historii nie tylko jednej rodziny, ale i całej wsi. Od siedmiu dekad wpisuje się w krajobraz i serca okolicznych mieszkańców. Wypiękniała dzięki ich staraniom.

Kapliczkę w Reblinku łatwo przeoczyć. Ustawiona na prywatnej posesji, przy ruchliwej krajówce, nie zwraca na siebie uwagi pędzących między Gdańskiem i Szczecinem kierowców. – Ale nasza Matka Boska opiekuje się i nami, i nimi – przyznaje z uśmiechem Mirosława Kędzierska. Za świeżo pobielonymi ścianami kryje się kawałek rodzinnej historii. – Wybudował ją w 1946 roku mój dziadek Jan Woś. Jako pierwszy sprawował funkcję sołtysa i komendanta straży wsi – opowiada właścicielka posesji.

Dom, do którego trafiła jej rodzina, był zrujnowany, pusty, z dziurami w dachu. – Pierwsze, co zrobił dziadek, to wstawił drzwi. A potem postawił kapliczkę. Taką na wzór tych, które zostały tam, na Lubelszczyźnie – wspomina i opowiada o zapamiętanych z dzieciństwa pieśniach śpiewanych przez babcię i ciocię, których próżno szukać w dzisiejszych śpiewnikach, o odprowadzanych w ostatnią drogę spod kapliczki sąsiadach, o zwyczaju powierzania się w opiekę Maryi, kiedy tylko mija się próg domu. W niszy kapliczki jest niewielka figura Matki Boskiej Różańcowej.

– Tę figurę kupiła babcia chyba w 1957 u zakonnic w Słupsku, bo pierwsza figurka się rozpadła. Ale zachowaliśmy ją jako pamiątkę. Tak jak i pierwszy krzyż, który dziadek zamówił u kowala, i zdjęcia, które pokazują, jak przed laty wyglądała kapliczka – mówi pani Mirka.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama