Nowy numer 47/2020 Archiwum

Na serio traktował zakon i Kościół

W Darłowie pożegnano franciszkanina o. Janusza Marię Szypulskiego, miłośnika i rycerza Maryi Niepokalanej.

W kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Darłowie 13 października na pogrzebie zmarłego 11 dni wcześniej o. Janusza Marii Szypulskiego zgromadziła się jego rodzina, przybyli współbracia z klasztorów w Polsce, rycerze Niepokalanej ze sztandarami, a także burmistrz Darłowa Arkadiusz Klimowicz z małżonką.

Uroczystości pożegnalne w kościele rozpoczęły się modlitwą różańcową. Mszy św. pogrzebowej przewodniczył minister prowincji franciszkanów konwentualnych w Gdańsku o. Wojciech Kulig OFM Conv.

Radosny i Boży

Ojciec Janusz Maria Szypulski zmarł w wieku 64 lat, kilkanaście tygodni po tym, jak decyzją przełożonych został skierowały do posługi w rodzinnym Darłowie, po latach pracy duszpasterskiej w Ostródzie, Gdańsku, Gnieźnie, Olsztynie, Gdyni, Elblągu. Jak zaświadczył potem w kazaniu okolicznościowym prowincjał, z tych przenosin do Darłowa o. Szypulski bardzo się cieszył, szczególnie ze względu na mieszkającą tu mamę. – Darłowo okazało się miejscem zakończenia jego ziemskiego życia. Ale też miejscem wkroczenia w życie nowe, w wieczność – zauważył o. Kulig.

Na początku homilii kapłan przyznał, że wieść o śmierci o. Szypulskiego wzbudziła w wielu osobach ból, lęk, ale i złość. Jak informowali wcześniej darłowscy franciszkanie, pod koniec września stwierdzono u o. Janusza zakażenie COVID-19. – Jego śmierć nastąpiła bardzo szybko i nikt z nas nie był na nią przygotowany – powiedział prowincjał i wspomniał rozmowę telefoniczną z chorym dwa dni przed jego śmiercią. – Ojciec Janusz był wtedy w izolacji, ale w jego głosie nie było słychać przerażenia. Mówił, że objawy są widoczne, ale nie uciążliwe. W czwartek poczuł się gorzej, dlatego został zabrany do szpitala. W piątek o 21.30 zakończył swoje ziemskie pielgrzymowanie.

Prowincjał ukazał swojego brata w zakonie jako człowieka radosnego, po Bożemu patrzącego na otaczającą go rzeczywistość. – Na serio traktował zakon i Kościół. Przejmował się tym, co działo się wokół niego. I nie do końca przejmował się sobą, skupiając się bardziej na innych ludziach i na powierzonych mu zadaniach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama