Nowy numer 48/2020 Archiwum

Boliwijski misjonarz zmarł na COVID-19

W poniedziałek, 26 października, w szpitalu w Krośnie Odrzańskim w wieku 65 lat i 34. roku kapłaństwa zmarł ks. Józef Białasik, kapłan diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, od 1993 roku misjonarz w Boliwii.

Od 27 lat posługiwał wśród boliwijskich Indian. Żył i pracował wśród najbiedniejszych.

– Kiedy wybierałem się na misje, to czasem miałem wrażenie, iż moi koledzy podejrzewają, że wyjeżdżam szukać przygód. Pewno, Pan Bóg wykorzystuje naturalne skłonności człowieka, dary i charyzmaty, więc pewnie świadomość jakiejś przygody pomaga w przezwyciężeniu trudności, które nieuchronnie pojawią się w nowej, misyjnej rzeczywistości – wspominał ks. Józef Białasik w 2008 r. w rozmowie z "Gościem Koszalińsko-Kołobrzeskim".

Urodził się 2 października 1955 r. w Zbąszynku. Po zdaniu egzaminu dojrzałości studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu. Święcenia prezbiteratu otrzymał 26 maja 1986 r. Pracował w Zielonej Górze, jasieniu, Kostrzynie, Świebodzinie, Pszewie i Pile.

W 1993 r. po wielu usilnych staraniach otrzymał zgodę na podjęcie pracy misyjnej w Boliwii w archidiecezji La Paz.

Mimo bardzo skromnych warunków życia, pozbawionego cywilizacyjnych udogodnień, podkreślał wielką życzliwość i wiarę swoich parafian.

- Moi parafianie są rozmowni, lubią się bawić, śpiewać. Nie mają problemów z okazywaniem swojej wiary. Ani z okazywaniem przywiązania do swoich duszpasterzy. Sprawiają, że czuję się tam bardzo, bardzo potrzebny – opowiadał w naszej koszalińskiej redakcji, podczas jednego z rzadkich przyjazdów do Polski.

Jego parafianie z parafii Santa Rosa, zwłaszcza ci najmłodsi nazywali go ojcem Karmelo.

- Często wołają padre! Padre! Na mnie: padre José albo… padre Carmelo! Bo zawsze w kieszeni mam cukierki i po Mszy św. rozdaję je dzieciom - przyznawał z uśmiechem.

Siedem lat później przeniósł się do diecezji Oruro.

- Mieszka w bardzo skromnych warunkach. Jego parafia jest jedną z biedniejszych jakie widziałem w Boliwii – pisał o parafii, w której posługiwał jego brat, bp Krzysztof Białasik SVD, biskup diecezji Oruro.

W roku 2014 podjął pracę misyjną w archidiecezji Santa Cruz de la Sierra.

Przyznawał, że czasem największym problemem była nie bieda, ale samotność. Nawet większa niż ta normalna, księżowska.

- Misjonarz diecezjalny musi się przygotować na skrajną samotność. Nie mówię tego z rozgoryczeniem, ale jest to wielkie wyzwanie i trzeba się w tej samotności odnaleźć. Nawet zakonnicy mówią, że nam - diecezjalnym - jest trudniej. Możemy liczyć wyłącznie na Pana Boga. Na wioskach, gdzie nie ma dróg, a jeszcze przyjdzie pora deszczowa, jest się jak w pustelni. Ale cieszę się, że wracam do moich Indian. Teraz, po latach - jak do domu - mówił misjonarz.

Ks. Józef Białasik zakaził się koronawirusem podczas pobytu w Polsce. Zmarł w poniedziałek, 26 października, w szpitalu w Krośnie Odrzańskim w wieku 65 lat i 34. roku kapłaństwa.

Pogrzeb misjonarza odbędzie się w czwartek, 29 października, w jego rodzinnej parafii pw. Macierzyństwa NMP w Zbąszynku, w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona w kościele parafialnym w Zbąszynku o godz. 13. Po Mszy św. dalsze obrzędy pogrzebowe będą na miejscowym cmentarzu.

Zmarłego kapłana polecajmy Bożemu Miłosierdziu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama