Nowy numer 47/2020 Archiwum

Był błogosławieństwem dla wspólnoty

Proboszczował w Skrzatuszu i Pile. Potem przez długie lata zmagał się z chorobą i cierpieniem. Pochodzącego z miasta nad Gwdą salezjanina pożegnano w kościele Świętej Rodziny.

Ostatnie ćwierćwiecze, naznaczone cierpieniem i chorobą, ks. Lech Kasperowicz spędził w Szczecinie. Ale to w mieście nad Gwdą rodziło się jego powołanie i tu zdobywał pierwsze duszpasterskie doświadczenia.

Jak Dominik Savio

Był najmłodszym z piątki dzieci Władysławy i Wacława Kasperowiczów. Od małego chciał być blisko ołtarza. – W tym przypominał mi św. Dominika Savio. Jako 4–5-letni chłopiec budził się sam o świcie i szedł z mamą na Eucharystię. Kiedy miał 6 lat, starsza siostra nauczyła go ministrantury po łacinie. Pozostał ministrantem przez cały okres nauki szkolnej. Będąc drobnej postury, miał problemy z przeniesieniem ciężkiego Mszału na ołtarz, ale w czasie liturgii nic, co działo się poza ołtarzem, dla niego nie istniało – dzielił się z zebranymi wspomnieniami o starszym współbracie ks. Leszek Główczyński.

Zaowocowało to decyzją o wstąpieniu do Towarzystwa Salezjańskiego i przyjęciu święceń kapłańskich w 1982 roku. Pierwszą parafią, do której został skierowany ks. Lech, była parafia pw. Świętej Rodziny w Pile. Z zaledwie pięcioletnim stażem kapłańskim został proboszczem parafii pw. Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu, w której wówczas posługiwali księża salezjanie. – Borykał się z wieloma problemami ze zdobywaniem środków, by to miejsce wyglądało jak najpiękniej. Jednym z najważniejszych zadań stało się przygotowanie koronacji wizerunku Skrzatuskiej Pani, która odbyła się 18 września 1988 roku. Poświęcił się temu dziełu z ogromnym zaangażowaniem. Wydał album o skrzatuskim sanktuarium oraz śpiewnik „Skrzatuska Pani”. Czynił wiele starań, by do Skrzatusza mogła przyjeżdżać tak bliska mu młodzież – przypominał ks. Główczyński. Przez kolejne trzy lata, do 1995 roku, proboszczował w pilskiej parafii Świętej Rodziny. Do dziś wierni pamiętają jego piękny mocny głos i to, że umiał zjednywać sobie ludzi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama