Nowy numer 48/2020 Archiwum

Zatroszczyć się o chorych jak o współbraci

Kępiczanie, którzy przechorowali COVID-19, w imię solidarności społecznej oddadzą osocze potrzebującym i namawiają do tego innych.

Kilku pracowników Urzędu Miasta w Kępicach już przechorowało koronawirusa. Po dniach izolacji wrócili za biurka i są zgodni: nie można zwlekać z pomocą ludziom, dla których SARS-CoV-2 oznacza utratę zdrowia lub życia. Rozpoczęli akcję informacyjną i zachęcają innych ozdrowieńców do oddawania osocza pozyskiwanego z krwi. Taki bezpłatny wyjazd do punktu krwiodawstwa w Gdańsku gmina organizuje w listopadzie.

Jesteśmy silniejsi

Jak przyznaje Magdalena Majewska, burmistrz Kępic, we wrześniu w gminie pojawiło się duże ognisko koronawirusa. Była to grupa seniorów, którzy wzięli udział w wycieczce autokarowej do zaprzyjaźnionej gminy Lesko. Akcję zorganizowało Stowarzyszenie na Rzecz Miasta i Gminy Kępice „Razem dla Kępic”. Po powrocie u trzech z 52 uczestników zdiagnozowano koronawirusa, a w kolejnych dniach niemal u wszystkich pozostałych (cztery osoby poddano hospitalizacji). Na szczęście wszyscy wrócili już do swoich domów.

– Jednej z osób hospitalizowanych w Gdańsku, która przechodziła zapalenie płuc, bardzo pomogło czyjeś osocze. Zadzwoniła do nas z prośbą, by zaapelować do naszych mieszkańców, którzy przechorowali COVID-19, żeby zdecydowali się oddać osocze. Stąd nasza inicjatywa – wyjaśnia pani burmistrz.

Podjęli ją najpierw urzędnicy magistratu, którzy również przeszli chorobę. Wśród nich jest jedna z opiekunek wycieczki do Leska, Agnieszka Itrowska. COVID nie dał się jej mocno we znaki, przypominał przeziębienie, ale trudniejsze było zmierzenie się ze świadomością, że zarażeniu tak wielu osób nie udało się zapobiec. – To doświadczenie daje dużo do myślenia, dlatego chcemy to pozytywnie wykorzystać – stwierdza.

Choć również na gminę spadły gromy z powodu pojawienia się ogniska wirusa wśród uczestników wycieczki, to, jak zauważa pani burmistrz, paradoksalnie wydarzenie wzmocniło poszkodowanych. – Ci chorzy wspierali się, dzwonili do siebie, by wspomóc jedni drugich psychicznie; przecież niektórzy z tych seniorów mieszkają samotnie. Ich rodziny pomagały sobie wzajemnie. To dało nam wszystkim siłę – powiedziała.

Akcję oddawania osocza pracownicy urzędu propagują na zewnątrz. Zgłaszają się pierwsi ochotnicy, ale niełatwo przebić się z apelem. – Niektórzy ozdrowieńcy boją się przyznać, że byli chorzy. Jesteśmy niedużą gminą, ozdrowieńcy obawiają się, że sąsiedzi zaczną ich omijać – zauważa A. Itrowska. Rozumie te reakcje, bo sama zastanawiała się, jak na jej powrót po kwarantannie zareagują znajomi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama