Nowy numer 3/2021 Archiwum

Za obie dziękuję Bogu

Ola ma 14 lat i rozumie, że rodzice dali jej życie dwa razy. Pierwszy raz, gdy sprawili, że pojawiła się na świecie, drugi – gdy nie posłuchali lekarza. Dzięki ich decyzji ma też najlepszą na świecie siostrę.

Ewa rozumie wszystko, co się wokół niej mówi. A Ola rozumie to, co Ewa próbuje powiedzieć światu. – Na pewno wolałabym, żeby była zdrowa, żebym miała starszą siostrę. Ale nie jest źle, chociaż to ja tak naprawdę muszę być tą starszą. Mieszkamy w jednym pokoju, spędzamy razem dużo czasu, zajmuję się nią. Różnie to bywa z tą miłością siostrzaną, jak w innych rodzinach, zdarza nam się pokłócić. Ale Ewa jest najlepsza – uśmiecha się do siostry. Ewa najbardziej lubi, kiedy Ola ćwiczy. Wtedy może potańczyć razem z nią. Albo kiedy siostra pomaluje jej paznokcie, zrobi makijaż.

– Trochę musieliśmy się na Ewunię naczekać. Czekaliśmy na nią równie mocno, kiedy lekarz powiedział, że coś jest nie tak. Wyniki nie były jednoznaczne – opowiada Radek Biegański, tata dziewczynek. Jednoznaczna za to była propozycja lekarza. – Julita powiedziała kategorycznie, że ciążę utrzymamy. Kiedy Ewunia przyszła na świat, pierwsze dwa tygodnie spędziła w inkubatorze. Wiedzieliśmy, że nigdy nie będzie zdrowym dzieckiem, ale nawet przez chwilę się nie wahaliśmy. Proponowano nam, że możemy ją zostawiać w szpitalu. Nie potrafilibyśmy. Przecież jest naszym szczęściem – mówi, patrząc z czułością na roześmianą córkę.

Nie odmówić życia

– Drugie dziecko straciliśmy w szóstym tygodniu ciąży. Julita czuła, że dzieje się coś niedobrego. Kiedy przyjechaliśmy do lekarza, powiedział, że dziecko jest martwe. Dlatego, kiedy dowiedzieliśmy się o kolejnej ciąży, bardzo się ucieszyliśmy, chociaż nie brakowało obaw. Żona trafiła do profesora z Łodzi. Zlecił badania, jeździliśmy po szpitalach. W końcu powiedział kategorycznie, że ciąża jest zagrożona. Że to na pewno znów będzie zespół Downa. I jednym rozwiązaniem, jakie ma dla nas, jest usunięcie ciąży – mówi Radek. Lekarz przekonywał go, żeby wpłynął na żonę. – Bo kobiety podchodzą do takich spraw zbyt emocjonalnie. Dzwonił do mnie nawet o północy. Zdenerwowałem się. Powiedziałem dobitnie, co o nim myślę i przerwałem rozmowę – mówi mężczyzna. Jeszcze dziś Radek czuje złość. – Baliśmy się, słysząc po raz drugi taką diagnozę i mając już w domu dziecko wymagające naszej szczególnej opieki. Ale skoro jednemu pozwoliliśmy przyjść na świat, dlaczego mielibyśmy odmówić tego drugiemu? – pyta retorycznie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama