Nowy numer 30/2021 Archiwum

Nocny pociąg

Startuje ze Szczecinka i wiezie Iwonę Sakrajdę do koszalińskiej kaplicy. A stamtąd do modlitw układających się w wiersze. I do Almanachu Poezji Religijnej.

Skąd natchnienie?

Pani Iwona poezją zajmuje się dlatego, że się modli. To sposób utrwalania tego, co przeżywa podczas głębokiego spotkania z Bogiem, w jakie wprowadza ją duchowość karmelitańska, czerpiąca z dzieł św. Teresy od Jezusa i św. Jana od Krzyża. Na nocne adoracje potrafi „skoczyć” do karmelitanek w Bornem Sulinowie. – Po jednej nocy w klasztorze czuję się jak po tygodniu w SPA. Wszyscy potrzebujemy ciszy, ale nigdzie nie znajdzie się jej takiej jak tam – zaświadcza mieszkanka Szczecinka.

Któregoś razu poniosło ją aż do Koszalina. To był impuls w sylwestrowy wieczór: żeby tę noc spędzić w kaplicy adoracji Domu Miłosierdzia Bożego. Długo się nie wahała, ruszyła na dworzec i wsiadła do pociągu. – Pamiętam, że gdy siedziałam w kaplicy w ławce, przez boczne okna widziałam rozbłyski fajerwerków. Tej nocy przyszło natchnienie, by zapisać te moje rozmowy z Bogiem – mówi o momencie, kiedy na dobre rozpoczęła się jej przygoda z poezją religijną.

– Każdy wiersz to modlitwa, nic innego – podkreśla pani Iwona. – Słowa układają się wokół Ewangelii lub poruszeń wewnętrznych. Wtedy zdarza się, że coś zapisuję na kartce, w małym notatniku, który mam przy sobie. W innych sytuacjach, np. na spacerze, notuję także w telefonie komórkowym.

Zauważa, że do Boga zbliża ją nie tylko sam moment modlitwy, ale także ślęczenie nad kartką. Wyciąganie słów na powierzchnię trwa niekiedy długie godziny. – Kiedy nazwie się słowami to, co się czuje, to relacja z Panem Bogiem się umacnia. I motywuje do kolejnych spotkań z Nim. Ale to nie znaczy, że z założenia siadam do modlitwy z długopisem w dłoni. Nie, po prostu zaczynam się modlić. I to jest w tym momencie mój priorytet.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama