Nowy numer 2/2021 Archiwum

Nasza relacja nabrała rozpędu

Pod patronatem Domu Pielgrzyma w Skrzatuszu 40 małżeństw uczestniczy w spotkaniach pn. „Języki miłości”.

W planowanych na jesień spotkaniach dla małżonków miało uczestniczyć 12 lub 15 małżeństw (to optymalna liczba par dla tego typu warsztatów). Pandemia popsuła jednak plany i uczestnikom zaproponowano formę zdalną. Dzięki temu bierze w nich udział więcej, bo ponad 40 par małżeńskich. W połowie to nasi diecezjanie, są też osoby z innych miast i z zagranicy.

Spotkania odbywają się w cotygodniowym cyklu w listopadowe i grudniowe niedzielne wieczory. Prowadzą je Sylwia i Szymon Wytykowscy, małżeństwo z 25-letnim stażem, rodzice siódemki dzieci. Prócz konferencji uczestnicy otrzymują zadania, które mają wykonać w trakcie spotkania oraz w domu.

W spotkaniach biorą udział także ks. Paweł Haraburda, wikariusz parafii w Skrzatuszu, oraz s. Goretti ze wspólnoty Uczennice Krzyża.

– Najwięcej konfliktów małżeńskich, o czym świadczy to, z czym ludzie przychodzą do konfesjonału, wynika z braku wzajemnego zrozumienia tego, jak się komunikuje miłość do współmałżonka – mówi ks. Haraburda. – Tym małżonkom, którzy nie rozpoznają, choćby intuicyjnie, jak lepiej to robić, grozi wkroczenie na drogę ku kryzysowi związku.

Lubisz się przytulać?

Sylwia Wytykowska jako pedagog zauważyła przed laty, że część literatury podejmującej temat rodziny nie sprawdza się w przypadku licznego potomstwa. – W naszym domu sieć relacji jest większa, a każde dziecko inne. Zapanować nad tym pomógł nam program pięciu języków miłości – stwierdza. Od lat małżonkowie Wytykowscy dzielą się tą wiedzą z innymi w ramach konferencji, warsztatów, spotkań dla małżonków, narzeczonych i młodzieży.

Jak zauważa wielodzietna mama, ani zgodność, ani niezgodność temperamentów nie gwarantuje sukcesu w komunikacji osób. Dopiero nauczenie się języka drugiej osoby daje szansę porozumienia. Dlatego jest tak ważne, by tę wiedzę opanować.

Pierwszym językiem, którego uczymy się w życiu – rozumiemy go i oczekujemy komunikatów w nim – jest dotyk; niemowlę rozczytuje go już w łonie matki. W trakcie wzrastania na czoło może wysunąć się inny dominant: afirmacja słowem, spędzany razem czas, wyrażające uczucia podarunki, drobne przysługi. – Panowie dość często deklarują, że ich podstawowym językiem jest dotyk, ale w trakcie pogłębiania tej wiedzy może się okazać, że pomylili go z popędem seksualnym. Mogą to rozpoznać po tym, że czułym dotykiem, przytulaniem nie są specjalnie zainteresowani. Jeśli tak, ich język miłości jest inny – podaje jeden z przykładów pani Sylwia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama