Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bp Dajczak: Ani nasz grzech, ani agresja z zewnątrz nie zatrzymają Bożej miłości

Bp Edward Dajczak przewodniczył Pasterce w bazylice konkatedralnej w Kołobrzegu. - Przychodzenie Boga tu i teraz - to jest serce bożonarodzeniowej uroczystości - mówił.

W homilii biskup zwrócił uwagę na fakt, że świętowanie Bożego Narodzenia nie może stać się tylko wspomnieniem historycznych wydarzeń z Betlejem.

- Bóg przychodzi. Ten zwięzły komunikat jest dla nas niezwykle ważny. Liturgia nie używa dziś czasu przeszłego, choć Jezus rzeczywiście przyszedł w Betlejem. Nie mówi też o Jego drugim przyjściu, które dopiero nastąpi. Używa czasu teraźniejszego - krótko i konkretnie. Przychodzenie Boga jest bowiem rzeczywistością, która ciągle się dokonuje. Jest faktem. Bóg przychodzi w każdej chwili, w każdej sytuacji - powiedział biskup.

- On przychodzi jako ktoś niezwykle bliski, wchodzący w nasz świat bez żadnych zabezpieczeń, które mogłyby Go od nas oddzielać. Dlatego Bóg ciągle może być przez nas przyjmowany na nowo, głębiej, pełniej z większą miłością. To Jego przyjęcie dokonuje się teraz, w naszych sercach - dodał.

Ordynariusz koszalińsko-kołobrzeski wyjaśnił, że historyczne przyjście Jezusa w Betlejem było dla człowieka odkupieniem. To, które nastąpi na końcu czasów, będzie radością. Natomiast to, które dokonuje się aktualnie, jest pocieszeniem.

- Wielu z nas przeżywa niełatwy czas, bo wieczerza wigilijna wyglądała inaczej. Wielu nie mogło być ze swoimi. Ale kiedy nasze serca są otwarte na przyjęcie Boga teraz, może się dokonać coś niezwykłego. Przychodzący Bóg niesie pokój ludziom Jego upodobania - dodał.

Odpowiadając na pytanie, kim są ludzie Bożego upodobania, biskup zwrócił uwagę na pasterzy, którzy jako pierwsi trafili do betlejemskiej stajenki.

- Byli oni ludźmi pogardzanymi, niegodnymi zaufania, którzy nawet nie mieli prawa zeznawać w sądzie. Ale to właśnie oni byli otwarci na słowo Boga. Ich serca były otwarte, gotowe na przyjęcie czegoś, co przekraczało ich pojęcie, ich świat. Wielu ma dziś zamknięte serca. Jego miłość nie ma tam dostępu. Wielu sądzi, że Boga nie potrzebuje. Wśród agresji, której doświadczamy, jest to szczególnie widoczne. Jednak Ci, którzy przyszli do stajenki, wiedzą, że aby pięknie stawać się człowiekiem, potrzebują Go - podkreślał hierarcha.

- Nic i nikt nie zdoła tej miłości zatrzymać. Ani nasz grzech, ani jakakolwiek agresja z zewnątrz. Miłość Boga jest nie do zatrzymania. Jemu chodzi o to, aby Kościół, czyli wspólnota Jego uczniów, niósł tę wiadomość dalej. Do tego potrzebny jest odmienny styl życia uczniów Jezusa. Nie wolno nam dać się wyprowadzić z tej Bożej propozycji. Nie dajmy się sprowokować do niepokoju, który niszczy człowieka. Bóg przychodzi delikatnie, z szacunkiem do każdego z nas - zakończył biskup.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama