Nowy numer 23/2021 Archiwum

Wciąż trzeba przypominać

Zginął, mając zaledwie 21 lat. Dał przykład szlachetności. W katedrze odbyła się Msza św. w kolejną rocznicę śmierci Janka Stawisińskiego.

Wśród dziewięciu ofiar wydarzeń z 16 grudnia 1981 roku w kopalni „Wujek” był koszalinianin Janek Stawisiński. Nie zginął na miejscu. Zmarł 25 stycznia w jednym z katowickich szpitali w wyniku odniesionych ran. Pochowany jest na cmentarzu komunalnym w Koszalinie.

Rozpoczynając homilię, bp Zadarko wyjaśnił, dlaczego wciąż trzeba świętować takie rocznice i przypominać wydarzenia sprzed niemal 40 lat.

– Powinny nas niepokoić wyniki badań opinii społecznej, według których zanika świadomość tego, czym był stan wojenny. Coraz bardziej widać, jak ten niezwykle bolesny dramat najnowszej historii Polski nie tylko, że staje się nieznany, ale przestaje rezonować w sercach i umysłach Polaków, zwłaszcza młodego pokolenia. Dlatego cały czas pod koniec stycznia gromadzimy się na modlitwie w rocznicę śmierci Janka Stawisińskiego – mówił biskup.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na to, że wspominanie historycznych wydarzeń jest potrzebne także po to, aby czerpać z nich inspiracje na czasy współczesne.

– Zachowanie górników nie było buntem dla samego buntu przeciw komunistycznej władzy, ale solidarną akcją wobec przewodniczącego związku, o którym dowiedzieli się, że został aresztowany. Nawet zdając sobie sprawę z tego, że mieli niewielkie szanse, do samego końca nie było w nich chęci zemsty, tylko chęć obrony słusznej racji. Bardzo pilnowali, żeby wyczerpać wszystkie znamiona nieposłuszeństwa obywatelskiego. Zależało im, aby to nieposłuszeństwo obywatelskie było rzeczywiście usprawiedliwione. Racje rozważali w sumieniu i na modlitwie razem ze swoim kapelanem – podkreślał biskup.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama