Nowy numer 23/2021 Archiwum

Ucho kleryka i inne dzieła

Zakopać talent? To nie dla ks. Romana Piwońskiego ze Starej Łubianki. Od rana chwyta za dłuto i upiększa świat.

W dzieciństwie po drodze do szkoły zbierał lipowe gałązki i nożykiem wycinał z nich świątki. Zainspirowany przez znajomego sąsiadów, rzeźbił w grubej i łatwej w obróbce korze topoli. Studiując w koszalińskim seminarium duchownym, wracał do tego materiału i cierpliwie odcinał zbędne warstwy, by uzyskać interesującą formę. Któregoś razu wyrzeźbił… ucho pewnego kleryka, naturalnej wielkości. Umieszczone w ramce zdobi dziś futrynę drzwi plebanii w Starej Łubiance.

Tu jest ładnie

Teraz częściej trzyma w dłoni nie nożyk, a dłuto elektryczne. Jeśli tylko jakaś praca jest rozpoczęta, to ks. Piwoński nie może doczekać się finału. – Wstaję rano i „jadę” z robotą – śmieje się. Czy go to męczy? – Kocham piękno. W pięknie odpoczywam.

Jako ministrant usłyszał od śp. ks. prał. Jana Borzeszkowskiego: „Pamiętaj, Romek, przed Panem Bogiem będziemy rozliczani z czasu”. – Każdą chwilę staram się dobrze wykorzystać. To skutkuje także tym, że lubię pracę, ale i porządek – mówi, a otoczenie to potwierdza. I nie chodzi tylko o zadbaną plebanię, wyremontowane trzy kościoły – w tym filialne w Dobrzycy i Krępsku, o postawione krzyże, wzniesione ogrodzenia, ułożone chodniki i parkingi czy zagospodarowane tereny zielone. Ale i o to, co widać na pierwszy rzut oka: gospodarzowi nie brakuje fantazji i zmysłu estetycznego.

Witacze

Kiedy ktoś pyta proboszcza ze Starej Łubianki, po co to wszystko, odpowiada: ku większej chwale Boga. Trzymając kawałek drewna w dłoni, zastanawia się, jak wydobyć naturalny rysunek usłojenia: wyszczotkować je, wypiaskować, pociągnąć olejem czy bejcą? Ale i to mu nie wystarcza. – Lubię to piękno podkreślić jakimś ważnym zdaniem – wyjaśnia.

Podczas czteroletniej pracy duszpasterskiej w Połczynie-Zdroju poznał fachowców zajmujących się rzeźbieniem tzw. witaczy, czyli przydrożnych tablic będących wizytówką miejscowości. Wpadła mu wówczas myśl, że skoro są one dobrą formą rozpowszechniania informacji administracyjnych czy reklamowych, to czemu nie miałyby rozsławiać tych najważniejszych – o Bogu, wierze, dobru? Tak zaczął rzeźbić tablice z fragmentami Pisma Świętego, tekstami świętych, artystów lub współczesnych postaci Kościoła – jak jego ulubieni księża Pawlukiewicz czy Twardowski. Montuje je wokół plebanii, przy kościele, nad bramą cmentarza, a te, o których chce zawsze pamiętać – na plebanii. Zawołanie „Bóg jest miłością”, które umieścił na własnym obrazku prymicyjnym, uznaje za najlepszy prezent. Wycina je więc w dębowych deskach i obdarza nim pary, którym błogosławi podczas zawarcia sakramentu małżeństwa. Albo montuje pod przydrożnym krzyżem w Dobrzycy przy drodze krajowej nr 11, mijanym codziennie przez setki kierowców. – Tak ewangelizuję – mówi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama