Nowy numer 38/2021 Archiwum

Nawet o trzeciej w nocy. Za konających

Nie tylko w jubileusz objawień Pana Jezusa, ale codziennie słupskie „Faustinum” wyprasza Boże miłosierdzie.

W diecezji tylko jedyna parafia dedykowana jest św. Faustynie Kowalskiej – ta w Słupsku – i działa w niej jedyna u nas grupa jej imienia – powstałe w 1996 r. „Faustinum”. W Polsce i na świecie podobnych grup jest więcej. Według danych z 2020 r. do Stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum” należy 18 tys. członków i wolontariuszy z 87 państw.

Jak wspomina ks. Czesław Kaliszan, proboszcz słupskiej parafii, „Faustinum” powstało jako oddolna inicjatywa w nowej, dopiero budującej się parafii Słupska. – Gdy państwo Rodziewiczowie zaproponowali, by stworzyć grupę, która będzie czcić miłosierdzie Boże, bardzo się ucieszyłem, że buduje się nie tylko kościół materialny, ale też wspólnota – wspomina pierwszy opiekun tej grupy.

Przystąpiło wtedy do niej 25 osób, z czego 15 złożyło deklarację wolontariusza apostolatu „Faustinum”. I choć przez lata niektórzy się wykruszyli, grupa w nieco mniejszym, kilkunastoosobowym składzie istnieje nadal. Spotyka się dwa razy w tygodniu: na formacji i modlitwie. A przede wszystkim codziennie wyprasza łaski. Nadto propaguje wśród parafian adopcję duchową dziecka poczętego w cyklu ciągłym – kończąc jeden cykl, rozpoczyna kolejny. Od 2000 r. parafianie podjęli ponad 2 tys. duchowych adopcji.

Nie zdążysz

Pomysłodawczynią grupy jest Bogumiła Rodziewicz. – Modliłam się i było we mnie pragnienie, by wypraszać miłosierdzie dla cierpiących, chorych, umierających – wspomina dawne lata. W tym przekonaniu utwierdziło ją pewne wydarzenie, a opisywał je w 1998 r. „Gość Koszalińsko-Kołobrzeski” – gdy na widok konającego sąsiada alkoholika pani Bogumiła poczuła natchnienie, a wręcz czyjąś duchową zachętę wyrażoną słowami „ratuj duszę!”. Wówczas stoczyła się w niej duchowa walka: odmawiając Koronkę do Miłosierdzia Bożego za umierającego, poczuła fizyczny ciężar na plecach i słowa „nie zdążysz, twoja modlitwa jest nic nie warta”. Tylko wsparcie trojga jej dzieci, które dołączyły do klęczącej mamy, pomogło jej dokończyć niezwykle trudne, duchowe doświadczenie. Trzy dni później usłyszała od pewnej sąsiadki, że jej modlitwa za zmarłego została wysłuchana – on ukazał się tamtej z przesłaniem: „idź do Bogumiły i powiedz: ja żyję, nie umarłem”.

– Zrozumiałam wtedy, jak wielkie jest miłosierdzie Boże i jaką moc ma obietnica Pana Jezusa skierowana do s. Faustyny, że koronka odmawiana przy konających wyjedna im miłosierdzie Zbawiciela. I od tamtego czasu czasu rozszerzam ten kult – mówi pani Bogumiła.

Jej mąż Romuald wyjaśnia, że celem apostolatu jest dążenie do doskonałości chrześcijańskiej poprzez ufność do Boga i miłosierdzie względem bliźnich, poznawanie, głoszenie i wypraszanie światu miłosierdzia Bożego. Grupa podejmuje formację duchową – w ramach spotkań w parafii oraz rekolekcji przygotowuje nabożeństwa w kościele czy obchody Niedzieli Miłosierdzia. W ostatnią środę miesiąca prowadzi spotkanie modlitewne. A kiedy trzeba, pada na kolana i na prośbę proboszcza modli się w intencji takich wydarzeń jak choćby festyn charytatywny. Ponadto każdy osobiście żyje zaleceniami św. Faustyny i odmawia koronkę w Godzinie Miłosierdzia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama