Nowy numer 38/2021 Archiwum

Nie obrażamy się na młodych

To już druga taka pielgrzymka: bez tłumów, online, nie w Częstochowie. – Bóg przy was będzie – mówił w Skrzatuszu bp Edward Dajczak.

Duszpasterstwo młodzieży, jak wiele innych, przeżywa niełatwy moment. Pandemia praktycznie uniemożliwia organizowanie dużych spotkań. Pielgrzymka maturzystów gromadziła zazwyczaj w Częstochowie tłumy młodych. 26 marca w Skrzatuszu mogła być obecna jedynie niewielka grupa ich przedstawicieli z pobliskich miejscowości. Innym pozostała transmisja online.

– Mimo wszystko nie chcieliśmy całkowicie rezygnować z pielgrzymki. Matura to jest tak ważny moment w życiu, w którym warto mieć okazję do zawierzenia go Panu Bogu i Matce Bożej. Postanowiliśmy więc ją stworzyć i choć nie w Częstochowie, jesteśmy dzisiaj w Skrzatuszu – mówi ks. Andrzej Zaniewski, diecezjalny duszpasterz młodzieży.

Trudności w duszpasterstwie młodych wynikają także z innego faktu. Obserwuje się bowiem stopniowe odchodzenie tej grupy wiernych z Kościoła. Jest to proces, który trwa od dłuższego czasu, jednak ostatnio przybrał na sile także na fali ulicznych protestów. Swoimi obserwacjami dotyczącymi tej sytuacji dzielili się także uczestnicy pielgrzymki maturzystów w Skrzatuszu.

Pozostaje otwartość

– Nie zgadzam się z ruchami, które sprzeciwiają się mojej wierze – mówi wyraźnie Asia, uczestniczka pielgrzymki z Piły. – Uważam, że swoje poglądy można demonstrować w inny sposób – dodaje jej koleżanka Marysia.

Obie maturzystki przyznają, że wiele osób spośród ich znajomych umieściło na swoich profilach w mediach społecznościowych charakterystyczny piorun. Miały też okazje rozmawiać z koleżankami i kolegami na te tematy.

– Według mnie najważniejsze w takiej rozmowie jest to, żeby nie chcieć za wszelką cenę przekonać kogoś do swoich racji, tylko wysłuchać, przedstawić swoje stanowisko, zobaczyć jakie argumenty ma druga strona, jak się czuje, zrozumieć, dlaczego tak, a nie inaczej uważa. Powinna być to swobodna wymiana zdań – mówi ze swojego doświadczenia Marysia. – Mnie nie udało się porozmawiać swobodnie – przyznaje Asia. – Nie wchodziłam w dyskusję, bo pojawiły się wulgaryzmy i wyzwiska. Było ciężko – dodaje.

– Mam mnóstwo znajomych, którzy mają pioruny na profilu. Przykro mi. Niektórych kiedyś widziałem w kościele, a dzisiaj są „anty”. Oczywiście to jest wielki ból, że ludzie odchodzą, ale każdy powinien sam decydować. Mimo wszystko staram się jakoś ludzi łączyć – stwierdza Kornel, maturzysta z Wałcza.

Wszystkim młodym, którzy z różnych powodów mówią Kościołowi: „Do widzenia!”, duszpasterz młodzieży odpowiada: – Nie obrażamy się ani nie gniewamy. Zaproszenie Kościoła jest ciągle aktualne i kierowane do każdego młodego człowieka. Wspólnota Kościoła czeka z otwartością.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama