Nowy numer 15/2021 Archiwum

Jego otwartość prowadziła ludzi do Boga przejdź do galerii

W ostatniej drodze śp. ks. Zdzisławowi Dmuchale towarzyszyli przede wszystkim słupszczanie. Jednak pamięć o nim pielęgnuje wielu diecezjan.

Zmarłego w niedzielę 28 marca 2021 r. ks. Zdzisława Dmuchałę wierni żegnali w kościele pw. NMP Królowej Różańca Świętego w Słupsku od poniedziałku. Główne uroczystości odbyły się w środę, a przewodniczył im bp Krzysztof Włodarczyk. Obecni byli także rodzina zmarłego, kapłani z diecezji, przedstawiciele Wojewody Pomorskiego oraz Pomorskiej Komendy Wojewódzkiej Ochotniczych Hufców Pracy, których ks. Dmuchała był kapelanem.

Postanowieniem Prezydenta RP, na wniosek Wojewody Pomorskiego, śp. ks. Zdzisław Dmuchała został pośmiertnie uhonorowany za zasługi w działalności na rzecz społeczności lokalnej Srebrnym Krzyżem Zasługi. Odznaczenie przekazano podczas Mszy św. na ręce siostry kapłana.

Homilię podczas Mszy św. wygłosił kolega rocznikowy zmarłego – ks. Jerzy Chęciński. Wspominając ich wspólną ostatnią rozmowę ukazał łaskę zadomowienia ks. Zdzisława w Słupsku – zarówno na plebanii, w środowisku parafialnym, jak i wśród jego uczniów, których lubił i miał świadomość, że z wzajemnością. "Tu jest moje miejsce, tu jest mój dom" – tak sam określał drogi swojej posługi duszpasterskiej. – Jak ważne jest, by każdy z nas czuł się w swoim domu chciany, rozumiany, wysłuchany, potrzebny i kochany – mówił kaznodzieja. – Ks. Zdzisław miał tu właśnie taki dom, dom parafialny.

Na zakończenie Mszy św. bp Włodarczyk ukazał zmarłego duszpasterza jako człowieka, który w odpowiedzi na głos powołania poszedł za Chrystusem drogą kapłaństwa, gromadząc na niej zasługi jako wikariusz, proboszcz, katecheta, kapelan. Posługując na placówkach w Sławnie, Łupawie, Miastku, Lęborku, Słupsku, Łabędziach, Cieszeniewie, w Starym Krakowie i Słupsku, dał się zapamiętać jako osoba uśmiechnięta, dynamiczna, pokorna, skromna, wierna i otwarta na innych.

Szczególnie tę ostatnią cechę podkreślają jego dawni parafianie z parafii Łabędzie (obecnie Brzeżno).

– Miałam 8 lat, pamiętam tamte Roraty: do każdego wylosowanego serduszka ks. Zdzisław miał przygotowaną dla nas niespodziankę – wspomina Angelika Żukowska. – Kiedy z Więcława przyjeżdżałyśmy z babcią rowerami w tygodniu na Mszę do kościoła parafialnego, wtedy po Mszy ksiądz zawsze zapraszał nas na herbatę i ciasto.

Agata Maliszewska od razu zobaczyła w nim człowieka, który budzi zaufanie i słucha innych. – Pamiętam pierwszy dzień nowego proboszcza w parafii Łabędzie: onieśmielony, spokojny, może lekko przestraszony. Zaproponowałam pomoc przy sprzątnięciu plebanii, podczas przeprowadzki. Wtedy ksiądz Zdzisław otworzył się, zaczął wypytywać o parafię. Nagle okazał się człowiekiem otwartym, uśmiechniętym. Potem potwierdziło się to: był bardzo ufny wobec parafian, taki kapłan dla ludzi – mówi pani Agata, a jej brat, Paweł Łokietek, dodaje, że usposobienie proboszcza zjednywało mu sympatię ministrantów. – Był komunikatywny, wesoły, często z nami żartował.

– Kiedy obejmował naszą parafię, wszyscy byliśmy oczarowani jego werwą i uczynnością. Był dobrym pasterzem tej naszej małej społeczności. Myślę, że jego otwartość i szczery uśmiech wielu ludzi przyprowadziły do Boga – mówi Krystyna Sysko z Brzeżna. – Jako członek rady parafialnej widziałem też, że nie odmawiał pomocy nikomu, ani starszym, ani młodszym. Miał otwarte serce dla każdego.

Jak dodaje pani Małgorzata, katechetka, parafianie zapamiętali ks. Dmuchałę, jako tego, do którego nie obawiali się przyjść z prośbą o jakąkolwiek posługę duszpasterską, nawet jeśli nie mieli pieniędzy. – Kiedy składaliśmy mu ofiarę, pytał skromnie, czy na pewno my bardziej tych pieniędzy nie potrzebujemy. Jeśli widział, że jest to rodzina wielodzietna, nie zawsze chciał je przyjąć – potwierdza pani Lidia.

Agata Maliszewska jest wdzięczna ks. Dmuchale za jego serdeczną pamięć o ludziach, także tych, którzy jak ona w pewnym momencie opuszczali parafię, wioskę. – W roku, w którym ks. Zdzisław objął naszą parafię, ja we wrześniu opuszczałam na stałe dom rodzinny. Pamiętam jednak, że zawsze, kiedy przyjeżdżałam w odwiedziny do domu, on w miły sposób witał mnie w niedzielę na Eucharystii i dopytywał co u mnie.

Po Mszy św. odbyły się dalsze obrzędy pogrzebowe na miejskim cmentarzu w Słupsku. Relacja online z uroczystości była dostępna na parafialnym kanale internetowym.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama