GN 30/2021 Archiwum

Wykąp się w… lesie

Najpierw był surwiwal, teraz także kąpiele leśne. Lasy Państwowe rozszerzają ofertę dla miłośników spędzania czasu na łonie przyrody.

Leśnicy przekonują, by korzystać ze świadomej formy wypoczynku. Do ciekawych propozycji, jakie od kilku lat promują Lasy Państwowe – jak bushcraft, surwiwal, geocaching – doszły w ostatnim czasie kąpiele leśne, będące czymś więcej niż odprężającym spacerem po lesie. Znane jako shinrin-yoku praktyki polegają na celowym odczuwaniu atmosfery lasu wieloma zmysłami w taki sposób, by zachwyt pięknem przyrody wykorzystać do pobudzenia układu nerwowego i procesu zdrowienia.

Jakie są korzyści z chodzenia po lesie, wąchania go i dotykania? Obniżenie ciśnienia i poziomu cukru we krwi, redukcja poziomu stresu i depresji, poprawa przemiany materii, koncentracji i jakości snu, wzmocnienie odporności, zmniejszenie nadwagi – zachwalają leśnicy.

Shinrin-yoku zrodziło się w Japonii w latach 80. jako narodowy program profilaktyki zdrowia. Od tego czasu na całym świecie powstają szlaki prozdrowotne w lasach państwowych i parkach narodowych.

Zanurz się

Kąpiele leśne zalecają również leśnicy z Polanowa. – Kontakt z każdym z ekosystemów innym niż miejski jest korzystny dla człowieka – mówi Jacek Todys, nadleśniczy w Polanowie. – Sam doświadczam, że najlepszą formą wypoczynku jest przebywanie w lesie. Łączę w niej to, co lubię najbardziej: pasję, pracę i relaks. Kiedy wędruję przez las, w naturalny sposób wyciszam się, zwalniam tempo, wsłuchuję się w odgłosy zwierząt. W kąpielach leśnych chodzi o to, by robić to świadomie i bez pośpiechu. Podobnie jak do głębokiej wody wchodzi się stopniowo, odczuwając ją nie tylko zmysłem dotyku, ale i wzroku, słuchu, węchu, podobnie można zanurzać się w lesie.

Polanowscy leśnicy zaprosili zainteresowanych kąpielami leśnymi na szkolenie prowadzone przez certyfikowaną przewodniczkę. U podstaw tej praktyki leżą zasada uważności, powolny spacer, wdychanie leśnego powietrza, emocjonalne przeżywanie bliskości z przyrodą. Jeszcze intensywniejsza jest tzw. terapia leśna, którą odbywa się pod okiem wykwalifikowanego przewodnika, a która koncentruje się na terapeutycznym łagodzeniu cierpienia.

Zdejmij buty

To, że las jest źródłem wielu medykamentów – zaliczamy do nich np. sok brzozy, korę kasztanowca, zioła – wiadomo od wieków, natomiast nowym spojrzeniem na ten ekosystem są odkryte jego właściwości lecznicze i terapeutyczne. – Na przykład przebywanie w lesie iglastym, gdzie silnie działają na węch olejki eteryczne, odpręża – zauważa Jacek Todys.

Las ma tę przewagę nad innymi ekosystemami, że przysparza wielu bodźców, a jeśli jest się rzeczywiście na nie uważnym, początkowo delikatne odczucia wzmagają się. Ale najpierw trzeba się odciąć od bodźców niekorzystnych. – Jako leśnicy odruchowo stosujemy tę metodę: żaden z nas nie słucha radia w samochodzie, kiedy udaje się do pracy w lesie. To po to, by nasza obserwacja była głębsza, byśmy byli wyczuleni na te odgłosy, na które chcemy zwrócić uwagę – wyjaśnia zasady pracy w terenie nadleśniczy. Wypoczywającym zaś podpowiada, by wyzbyli się oporów i… zdjęli buty, przeszli się po poszyciu leśnym na bosaka, dotykali drzew i roślin, obserwowali grę światła, zasmakowali owoców runa. – W tych wędrówkach nie należy skupiać się na jednym rodzaju bodźców, ale ćwiczyć rozpoznawanie różnych, wszystkimi zmysłami starać się chłonąć las. Warto nie spieszyć się, lecz być uważnym.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama