Nowy numer 29/2021 Archiwum

Ziarenko zasiane 75 lat temu

Trudno wyobrazić sobie Złocieniec bez księży zmartwychwstańców. Ich posługa odcisnęła wyraźne piętno na tym miejscu i jego mieszkańcach.

Razem świętowali 75 lat obecności zgromadzenia na złocienieckiej ziemi i 70. urodziny parafii Wniebowzięcia NMP.

Pierwszy transport repatriantów przyjechał do Złocieńca zaledwie dwa miesiące po zdobyciu miasta w 1945 roku. Razem ze swoimi parafianami przyjechał ks. Tadeusz Murzynowski, rozpoczynając tym samym trwającą od 75 lat posługę księży zmartwychwstańców na złocienieckiej ziemi.

– Kiedyś przypadkowo zajrzałem do parafialnej kroniki i zacząłem odkrywać, jak piękna historia się w niej kryje. Dowiedziałem się, z jakim lękiem pierwsi mieszkańcy przyjeżdżali w nieznaną rzeczywistość, by budować nowy świat. Przybyli tu ludzie pogubieni, przestraszeni, z różnych stron. Nie stanowili jednorodnej grupy. A naszym charyzmatem jest budowanie nadziei – mówi ks. Wiesław Hnatejko, dzisiejszy proboszcz parafii, w której posługują księża zmartwychwstańcy. Spośród tych, którzy wówczas przyjechali, żyje jeszcze tylko jedna parafianka. Dla młodszych mieszkańców tamte czasy to odległa historia. Żeby o niej opowiedzieć, parafia przygotowała jubileuszową publikację. Wspomnienia z kronik zamienił w książkę Jarosław Leszczełowski, znany regionalista i badacz przeszłości. – Pierwsze lata to wcale nie było zapuszczanie korzeni, ale czas przetrwania i ratowania swojej tożsamości. W kronice jest bardzo widoczne, że tę tożsamość chcieli budować z Kościołem. Gdzie jest ksiądz, tam jest Polska i dom. Pierwsze bierzmowanie w Złocieńcu przyjęło ponad 1300 osób! – opowiada złocieniecki proboszcz.

Odcisnąć piętno

W historii zgromadzenia, która splotła się na dobre z losami mieszkańców miasta, nie brakuje wzruszających wydarzeń: odbudowa kościoła, stawianie przydrożnych krzyży czy wielkie procesje Bożego Ciała. Są też momenty bolesne.

– Pierwszy to eksplozja materiałów wybuchowych w Domu Katolickim, który znajdował się przy kościele, w wyniku którego zginęła trójka młodych ludzi. Drugi to dewastacja organów – mówi ks. Hantejko. Podejrzenia padły wówczas na obrażonego wykonawcę remontu instrumentu, który po nieprzychylnej opinii rzeczoznawcy, wskazującej na konieczność poprawek, zniknął ze Złocieńca. Nie wiadomo, kto był sprawcą, na pewno jednak był to ktoś znający się na rzeczy. Wiedział, co zniszczyć, żeby zadać jak najboleśniejszy cios. – Na kilka dni przed wprowadzeniem stanu wojennego w kościele wybuchł pożar. Cudem uratowano wnętrze świątyni, ale całkowicie został zniszczony obraz Matki Bożej Ostrobramskiej – duszpasterz przypomina kolejne wydarzenia. Zmartwychwstańcy odcisnęli mocne piętno nie tylko na duchowości swoich parafian, lecz także na mieście. Śladów ich obecności można szukać w odnawianych kościołach i ich wnętrzach. Uważne oko wypatrzy tam symbole zgromadzenia. – Ten pomysł przyszedł mi do głowy, gdy wiele lat temu odwiedziłem nasz były kościół we Lwowie, gdzie zaczęła się historia zgromadzenia. Służy on obecnie wspólnocie protestanckiej. Do dzisiaj jednak są tam symbole zmartwychwstańcze. Pomyślałem, jakie to ważne, żeby został choć znak – przyznaje ks. Hantejko. Duchowe owoce ostatnich lat to m.in. silna wspólnota braci zewnętrznych – mężczyzn pomagających księżom zmartwychwstańcom. Za sprawą zmartwychwstańców miastu patronuje św. Andrzej Bobola, zaś Matka Boża Opiekunka Rodzin, która przyjechała za swoimi repatriowanymi z Kresów dziećmi, otula mieszkańców płaszczem swojej opieki.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama