Nowy numer 38/2021 Archiwum

Ty jesteś święty

Są nimi zarówno ludzie znani od wieków, jak i współcześni nam czy wręcz znajomi – przekonywali uczestnicy debaty.

Druga debata z cyklu Kołobrzeskiego Areopagu Wiary odbyła się 11 lipca w Regionalnym Centrum Kultury w Kołobrzegu. Tym razem do dyskusji zaproszono gości, którzy starali się odpowiedzieć na pytanie: „Czy Kościół potrzebuje świeckich świętych?”, a byli wśród nich zarówno historycy i pasjonaci historii, jak i nauczyciele czy członkowie grup duszpasterskich. Spotkanie transmitowane przez telewizję internetową Dobre Media poprowadził dziennikarz Jarosław Wróblewski, a gośćmi specjalnymi byli prof. Jan Żaryn, historyk i autor wielu publikacji, oraz jego żona Małgorzata, historyk i nauczyciel historii.

Skąd to mam?

– W obecnych czasach panuje przekonanie, że na miano świętego zasługują wyłącznie osoby nierozerwalnie związane z Kościołem bądź te, które oddały swoje życie w imię wiary – powiedział Jacek Pechman z Katolickiej Inicjatywy Kulturalnej, organizującej Kołobrzeski Areopag Wiary. – Na przykład św. Jan Paweł II słusznie łamał ten stereotyp, kanonizując oraz beatyfikując w czasie trwania swojego pontyfikatu wiele osób świeckich, niebędących także męczennikami. Chciał pokazać światu, że świętość jest osiągalna dla każdego z nas, bez względu na wiek, płeć czy zawód. Wystarczy kochać Boga i prawdziwie miłować bliźnich oraz dodać do tego szczyptę radości i otwartości. Ale od czasu śmierci papieża Polaka świat bardzo się zmienił i stąd zasadnicze pytanie: czy faktycznie wciąż Kościół potrzebuje świeckich świętych? Profesor Żaryn, idąc za wypowiedziami św. Jana Pawła II, podkreślił, że świętość towarzyszy dziejom Polski, a święci stają się częścią narodowej kultury, którą naznaczają drogowskazami. – W dziejach narodu mamy zarówno świętych, którzy kształtują naszą tożsamość narodową, jak i tych, którzy są bliscy osobiście każdemu z nas – powiedział historyk. W toku debaty uczestnicy wymieniali wiele takich postaci, zarówno z odległej przeszłości, jak i współczesnych. – Oni są dla nas wyzwaniem, ale też pomagają nam znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd ja sam wyrastam, skąd mam to, że jestem właśnie taki. – W średniowieczu istniało kryterium – ktoś umierał w aurze świętości, a to powodowało narodziny kultu tej osoby. Ale świętość możemy odkrywać też w naszej codziennej rzeczywistości – powiedziała M. Żaryn. Zwróciła uwagę na dużą liczbę i różnorodność osobowości orędowników z nieba, a zwłaszcza to, że patronów można sobie wybrać np. podczas bierzmowania.

Nowi święci

Agnieszka Piekutowska obserwuje dążenie do świętości w grupie Odnowy w Duchu Świętym „Metanoia” w Kołobrzegu, do której należy. Widząc otwarcie tych osób na drugiego człowieka i ich gotowość pomocy tym, którzy są w potrzebie, podkreśliła wartość trwania we wspólnocie. – Wszyscy dążymy do świętości, ale to jest trudne, gdy trzeba łączyć szarą codzienność z niesieniem miłości, bezinteresownością. We wspólnocie konkretne osoby stają się wzorcami do naśladowania, mobilizują, zwłaszcza gdy dopada nas zniechęcenie. Wtedy po refleksji podejmujemy trud, którego kilka lat wcześniej byśmy nie podjęli. Na tej drodze potrzebujemy wspólnoty, wspólnej modlitwy, świadectw osób, ale też planów działania – stwierdziła. Teresa Jóźwik, emerytowana katechetka, laureatka Nagrody im. kard. nom. Ignacego Jeża, wskazała na wartość ukazywania sylwetek „nowych”, czyli dopiero odkrywanych świętych, co jest szczególnie cenne dla młodzieży, która dobrze reaguje na współczesne autorytety. Za przykład dała Helenę Kmieć, a także kołobrzeżankę Małgorzatę Błachowiak, która odeszła niedawno, stając się wzorem dla wielu znajomych. – Takich ludzi nie brakuje, nie gdzieś daleko, ale obok nas, w naszym mieście. To tacy, do których mówię czasem: „Ty jesteś święty” – opowiadała. Marcin Maślanka z Civitas Christiana, zajmując się z racji pasji rekonstruktora historycznego kontaktem z kombatantami, odkrył, że życiorysy tych osób zawierają cechy świętości: przywiązanie do wiary ożywionej w momencie krytycznym, męczeństwo jako cierpienie poniesione na skutek wierności wyznawanym wartościom, świadectwo życia rodzinnego, angażowanie się w życie społeczne. – Obcując z nimi, czuje się, że to są ludzie niezwykli, a zarazem nieszukający poklasku, odznaczeń. Są nam potrzebni, ponieważ żyjemy w czasie obalania autorytetów i zarazem głodu tych autorytetów – powiedział członek Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Gryf”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama