Nowy numer 39/2023 Archiwum

Ministranci na wakacjach

Grają w piłkę, łowią ryby, pływają kajakami. Razem spędzony tydzień to też okazja, żeby się modlić i formować.

Maciejowi Lebieckiemu z Darłowa podoba się wszystko: nowi koledzy, zabawy, rywalizacja, spędzanie czasu bez czujnego rodzicielskiego oka. Nieco mniej sprzątanie. – Ale nie jest tak źle. Zmiotka, szufelka i jedziemy! – zapewnia zawadiacko. Bo nikogo nie ominie zadbanie o porządek w ośrodku. Ani poranna gimnastyka. – I to nie jest fajne, bo trzeba strasznie wcześnie rano wstawać – kręci głową Marek Szczepański. Dziewięcioletni ministrant z Gdyni jest najmłodszym uczestnikiem rekolekcji w Ostrowcu. – Nie umiem odpowiedzieć, co jest fajnego w byciu ministrantem. Po prostu bardzo chciałem nim zostać. Zawsze mi się na Mszy św. nudziło, a teraz już mi się nie nudzi, bo jest dużo do roboty. I tylko raz się pomyliłem, kiedy dzwonić – opowiada rezolutnie.

Sytuację z gimnastyką ratuje jedynie to, że ojcowie w habitach też stawiają się na poranną zaprawę. Dla chłopców to ważne, że mogą zobaczyć swoich opiekunów w mniej formalnych sytuacjach. – Ojcowie przy ołtarzu są tacy spokojni, poukładani, a tu okazuje się, że bywają szaleni. I robią fajne rzeczy. Jeden to fotograf, inny DJ, inny perkusista – wylicza z entuzjazmem Maciek. – Ale w piłkę lepiej od nas nie grają – dogaduje któryś z chłopców, wzbudzając niekłamaną radość także samych franciszkanów.

Jest nas dużo

Ponad czterdziestka chłopców, którzy spędzają ostatnie dni wakacji w Ośrodku Caritas w Ostrowcu, to Liturgiczna Służba Ołtarza z całej franciszkańskiej prowincji gdańskiej. – Jeden z powodów, dla których postanowiliśmy zorganizować te rekolekcje, to chęć pokazania chłopcom, że – wbrew temu, co mogłoby się wydawać – jest ich sporo. Posługa ministrancka wiąże się z wystawieniem się na świecznik, czasami może nawet z szyderstwem. Chłopcy czasami o tym mówią, ale też mają świadomość, że służą Panu Bogu. Inaczej trudno byłoby wytrwać w służbie przy ołtarzu – wyjaśnia o. Mateusz Świętosławski z Gdyni.

Dla Szymona Ławeckiego ma to niebagatelne znaczenie. – U mnie w parafii jest spora, bo 20-osobowa ekipa. Moi znajomi nie atakują moich poglądów, raczej się szanujemy. Ale takie spotkania z chłopakami, dla których ważne są te same wartości, którzy są blisko Boga i Kościoła, bardzo mi pomagają – zapewnia nastoletni ministrant z Gniezna. Przyznaje też, że duża rozpiętość wiekowa kolegów jest niezłym ćwiczeniem w pracy nad sobą. – Takie rekolekcje uczą mnie odpowiednio traktować młodszych kolegów: bez wywyższania się, ale też biorąc za nich odpowiedzialność – dodaje.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Quantcast