Nowy numer 39/2023 Archiwum

Wsi spokojna

„Rodzinne spotkania z agrokulturą Pomorza Zachodniego” odbyły się w Mokrem po raz drugi.

Festyn powstał jako kontynuacja rajdu rowerowego o 5-letniej tradycji. 11 września wzięło w nim udział prawie 50 osób z Mokrego, leżącego w gminie Sianów, oraz z sąsiednich miejscowości i z Koszalina. To mniej niż w najliczniejszym rajdzie, który liczył 150 cyklistów, ale sołtys Mokrego Daniel Kalicki przyznaje: po pandemii trzeba więcej wysiłku, by ludzi wyciągnąć z domów. Dodatkowo po raz pierwszy wyruszył rajd pieszy.

Oba rajdy zwieńczyły „Rodzinne spotkania z agrokulturą Pomorza Zachodniego” pn. „Wsi spokojna”. Na zainteresowanych czekały stoiska prezentujące obyczaje dawnej polskiej wsi, począwszy od rybołówstwa, przez sposoby przyrządzania potraw, na prezentacji maszyn rolniczych kończąc. W tajniki dawnej agrokultury wprowadzali widzów rekonstruktorzy historyczni. Wydarzeniu, którego organizatorem jest Stowarzyszenie Historyczne „Pochodnia”, towarzyszyły jarmark z regionalną żywnością, minizoo. Na smakoszy czekały specjały pomorskie – podpłomyki wypiekane na blasze, płocie i śledzie wędzone w wydrążonym pniu, gulasz z kotła z warzywami i kaszą gryczaną.

Nawet w sztorm

– Zależało nam, żeby pokazać piękno starej polskiej wsi – mówi sołtys Mokrego. – Dla wielu osób tamte tradycje są nieznane. U nas można na przykład zobaczyć wialnię do zboża z 1938 r. i przekonać się, jak działa. Zresztą nawet dla mieszkańców wsi, zwłaszcza tych młodszych, jest to atrakcja i dawka wiedzy o tym, jak ich przodkowie pracowali na roli.

Pomysł, by o pomorskiej wsi opowiedzieć nie poprzez konferencje czy publikacje, ale w formie pikniku w plenerze, zrodził się w 2019 roku. – Przybliżamy kulturę i spuściznę wsi pomorskiej, pokazując epizody z życia tamtych ludzi – mówi Łukasz Gładysiak z SH „Pochodnia” o Słowianach, Niemcach i powojennych osadnikach.

Dawid Ściesiński w Grupy Rekonstrukcyjnej „Mohort”, jeden spośród trzech obecnie w Polsce rekonstruktorów rybaków, prezentuje w Mokrem stanowisko rybackie. Zwiedzający dotykają tu m.in. sieci rybackich wykonanych z pokrzywy, ościeni do połowu ryb, harpuna, więcierza. – Tysiące lat mijają, narzędzia się zmieniają, niektóre były wykorzystywane jeszcze pół wieku temu. Nasze działania służą temu, żeby zachować niektóre przedmioty, zwyczaje, bo nadal są dobre, skuteczne. Poza tym miały one wpływ na kulturę, stały się symbolami. To powody, dla których warto poczuć bliskość z ludźmi, którzy żyli przed setkami, tysiącami lat – powiedział pasjonat historii. Wśród cennych zwyczajów wymienił kodeks honorowy – silny zmysł solidarności rybaków z Kaszub, którzy nawet w sztorm pospieszą z pomocą załodze w tarapatach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Quantcast