Nowy numer 47/2021 Archiwum

Fair play w zabawie i życiu

Gry i sport to oazowy sposób na formację młodych do świadomego wyboru wartości.

Drugi weekend października zgromadził dzieci i młodzież na oazach ewangelizacyjnych w Koszalinie i Ostrowcu koło Wałcza. W czterech równoległych turach wzięło udział łącznie 80 osób. Dla młodzieży to sposób na poznanie prawd wiary i nawiązanie głębszej relacji w Bogiem w oparciu o Ewangelię według św. Jana. Dzieci wprowadza to w świat duchowy głównie przez sport i zabawę, stąd nazwa rekolekcji – „Boże igrzyska”. W programie trzydniowego spotkania były więc gra terenowa, zajęcia na basenie i hali sportowej, taniec grupowy.

– Żeby powiedzieć dzieciom np. o znaczeniu motywacji do wartościowych działań, zaparciu się siebie, wykorzystujemy zasadę fair play i system nagród – mówi ks. Dawid Hamrol, diecezjalny moderator Ruchu Światło–Życie. – Przekładamy to potem na różne sytuacje życiowe.

Podczas jednej z gier dzieci musiały w małych grupach rozstrzygać dylemat, czy wolą gromadzić cukierki za błędne odpowiedzi, czy grać fair play, tracąc nagrody. W rozmowie podsumowującej podchody przyznały, że dobro należy czynić bezinteresownie, nie spodziewając się nagrody czy wdzięczności, jak kiedyś doświadczyła tego Nina, kupując z własnych pieniędzy posiłek osobie w kryzysie bezdomności.

Więcej cukierków?

Nina z Białogardu od razu wiedziała, że „Boże igrzyska” to będzie wartościowy czas. I chodzi nie tylko o basen czy poranne modlitwy, które przypadły jej do gustu, ale także o poznane osoby. – Bardzo podobają mi się także przerwy w programie, możemy wtedy naprawdę fajnie pogadać, pośmiać się razem – mówi dziesięciolatka. Poruszył ją podjęty temat chciwości. – Nawet w sobie tę wadę zauważyłam, kiedy wahałam się podczas podchodów czy walczyć o więcej cukierków, do czego początkowo namawiałam moją grupę, czy dawać poprawne odpowiedzi. To mnie czegoś nauczyło – mówi Nina.

Mikołajowi z Mścic podoba się, że razem z dziećmi walczył o zachowanie zasady fair play, dowiedział się czegoś o trądzie i cudach, powtórzył formułę spowiedzi, modlił się z innymi. Jedenastolatek rozumie, że chrześcijański system wartości nie jest powszechny wśród jego szkolnych rówieśników, sam jednak nie ma wątpliwości, że dla niego motywacją w wyborze dobra jest wiara w Boga, co wyraża np. służąc w parafii przy ołtarzu w kościele w Mścicach.

Animatorzy doceniają otwartość maluchów, to, że chętnie mówią one o dobru w swoich rodzinach, a czasem sygnalizują też sprawy trudne. – Najlepsze jest to, że możemy nawzajem się wspierać – mówi siedemnastoletnia Adrianna ze Słupska. Jak dodaje, jedyną trudność stanowiło dla niej słownictwo, które musiała niekiedy dostosować do podopiecznych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama