Nowy numer 47/2021 Archiwum

Jak twoje plecy?

Biskup Edward Dajczak rozmawiał z dziennikarzami po powrocie z Rzymu z wizyty ad limina apostolorum. – To był prawdziwy dialog – powiedział.

Hierarchowie z Koszalina bp Edward Dajczak oraz bp Krzysztof Zadarko przebywali w Rzymie od 11 do 15 października. Byli tam z drugą grupą polskich biskupów. Jak przyznał bp Edward Dajczak, wizyta nie miała charakteru „dywanika”, choć dodał, że papież nie unikał tematów trudnych.

Intensywnie

Wizyta ad limina to z pewnością nie rzymskie wakacje. – Pobudki mieliśmy dość wczesne. Najpóźniej już o 4.45 trzeba było być na nogach, aby dotrzeć do poszczególnych bazylik na Msze św., a następnie wrócić i o 9.00 rozpocząć odwiedziny w wyznaczonych dykasteriach – relacjonował biskup.

Poszczególne dykasterie zajmują się różnymi obszarami życia Kościoła. W programie ad limina takich odwiedzin od poniedziałku do piątku było sporo. – W niektórych z tych urzędów nasze odwiedziny były obowiązkowe, w innych – w zależności od potrzeb danego biskupa – mówił bp Dajczak.

Szczerze

Choć przewidywanego przez niektóre media „dywanika” nie było, zarówno w kongregacjach, jak i na spotkaniu z papieżem trudnych tematów nie pomijano. Dotyczyło to także problemu nadużyć seksualnych ze strony niektórych duchownych wobec małoletnich. – Rozmawialiśmy o tym oczywiście w Kongregacji ds. Duchowieństwa. Zresztą to my sami poruszaliśmy te sprawy. Mówiliśmy o tym, jak doprowadzić do końca proces oczyszczenia Kościoła z tej choroby. Jeżeli chodzi o samych biskupów, Ojciec Święty przyznał, że trzeba tu jednak stosować gradację kar. Nie każde zaniedbanie jest tej samej kategorii. Inaczej konsekwencje będą niesprawiedliwe – mówił biskup.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama